Polska odczuwa odpływ pracowników ukraińskiego pochodzenia

5
176

Firmy z naszego regionu muszą liczyć się ze spadkiem liczby pracowników z obcym paszportem, których z otwartymi rękoma witają Niemcy.

W ciągu dwóch ostatnich lat lokalny rynek pracy zasiliło kilka tysięcy obywateli Ukrainy. W Polsce znaleźli spokojną przystań dla życia zawodowego i prywatnego. Zatrudniły ich nie tylko duże zakłady jak Eko-Okna, ale także małe firmy z branży gastronomicznej, budowlanej czy transportowej. Teraz polscy pracodawcy muszą przygotować się na odpływ siły roboczej zza wschodniej granicy.

Od kilku lat obywatele Ukrainy są jedną z największych grup narodowościowych zatrudnianych w Polsce. Wybierają nasz kraj przede wszystkim ze względu na bliskość oraz w miarę dobre warunki płacowe. Obcokrajowcy stanowią nie tylko ważne ogniwo na rynku pracy, ale także istotny filar polskiego systemu ubezpieczeń. Wkrótce może się to znacząco zmienić.

Jak zatrudniani są Ukraińcy?

Obcokrajowcy pracujący w Raciborzu czy Wodzisławiu trafiają najczęściej do sektora budowlanego (brukarz, pracownik budowlany, robotnik drogowo-mostowy), transport (kierowca samochodu ciężarowego C+E ), gastronomicznego (kucharz, pomoc kuchenna, pracownik restauracji) oraz do opieki nad osobami starszymi. Cała procedura rozpoczyna się od złożenia przez podmiot powierzający wykonywanie pracy stosownego oświadczenia. Następnie, jak informuje PUP, dokument ten uprawnia cudzoziemca do wykonywania pracy bez obowiązku posiadania zezwolenia na pracę, jeżeli praca wykonywana jest na warunkach określonych w tym oświadczeniu prze okres 6 miesięcy w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Pracodawca składa oświadczenie w powiatowym urzędzie pracy właściwym ze względu na siedzibę lub miejsce pobytu stałego.

Poważny spadek

Jeszcze w ubiegłym roku dane dotyczące zatrudniania Ukraińców w Polsce napawały pracodawców optymizmem. Z roku na rok bowiem ich liczba w naszym kraju sukcesywnie rosła. Tendencja odwróciła się z początkiem tego roku. Wszystko za sprawą nowego kierunku i sposobu postrzegania rynku pracy przez niemiecki rząd. Firmy z Niemiec coraz częściej narzekały bowiem na brak rąk do pracy, a władze tego kraju nie pozostały głuche na apele przedsiębiorców.

Efektem tego stało się przyjęcie ustaw w sprawie imigrantów, którzy mają na tyle wysokie kompetencje i kwalifikacje, aby z sukcesem pracować w niemieckich firmach. Nowe przepisy mają regulować standardy ich zatrudnienia, nauki zawodów i rozwoju. To ogromna szansa nie tylko dla samych imigrantów, ale także niemieckich pracodawców. Z drugiej strony – to kiepska wiadomość dla Polski. Szacuje się, że nasz kraj może opuścić w przeciągu kilku lat nawet 60% pracowników z Ukrainy. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców podjął się ponadto oszacowania, ilu mniej więcej pracowników może zniknąć z polskiego rynku pracy. Okazuje się, że możemy mówić nawet o 500 tysiącach pracowników.

Czy grozi nam kryzys?

Prognozy okazują się zasadne, choć polscy pracodawcy nie mogą mówić na razie o fali odejść Ukraińców. Dostrzegalne są jednak zmiany w strukturze zatrudnienia oraz sferze ubezpieczeń publicznych. Jak podaje ZUS, po raz pierwszy od lat zmalała liczba obywateli Ukrainy ubezpieczonych w naszym kraju. Przełom roku przyniósł spadek z 441 tysięcy ubezpieczonych do 421 tysięcy.

Patrząc na lokalny rynek pracy, nie ma mowy o znaczących zmianach albo kryzysie. Wielu drobnych przedsiębiorców, z którymi rozmawialiśmy, przyznaje, że zatrudnieni w ich firmach Ukraińcy myślą o odejściu, ale na razie wstrzymują się z decyzją. Znane są pojedyncze przypadki zwolnień, ale ich skala jest niewielka. Niepokoić nie muszą się na razie także duże zakłady pracy jak Eko-Okna. Mimo iż Ukraińcy stanowią spory odsetek kadry, spółka z Kornic oferuje stabilne i zadowalające ich warunki płacowe.

/wk/