Wodzisław: Wywiad z Adamem Gawędą

3
72
adamgawedagi.jpg

Nie jestem człowiekiem znikąd

Wywiad z Adamem Gawędą – kandydatem na prezydenta Wodzisławia Śląskiego

Dlaczego zdecydował się Pan ubiegać o fotel prezydenta miasta?

Moja decyzja o podjęciu starań o prezydenturę była wynikiem wielu przemyśleń. Do tej pory koncentrowałem się na innych obszarach sfery publicznej, ale obserwacja życia Wodzisławia skłoniła mnie do bardziej zdecydowanych kroków. Wcześniej raczej udzielałem wsparcia osobom, którym leżało na sercu nasze miasto. Dzisiaj jednak, po namowach wielu osób, podjąłem decyzję o bezpośrednim zaangażowaniu się. Myślę, że moja droga daje mi zresztą legitymację do takiego wyboru. Całe moje życie zawodowe i publiczne związane było z regionem i jego problemami. To właśnie dotychczasowa praca zawodowa i samorządowa dały mi wiedzę, doświadczenie i kompetencje. Karierę zawodową zaczynałem jako zwykły stażysta na kopalni. Później zostałem sztygarem, nadsztygarem. W końcu zostałem szefem inwestycji. Nauczyłem się wówczas jak „opiekować się” procesem inwestycji od fazy koncepcyjnej aż do jej zakończenia. Nie jestem również nowicjuszem w pracach samorządowych. Trzy kadencje w radzie powiatu to dobra szkoła, by nauczyć się wielu rzeczy o funkcjonowaniu wspólnoty lokalnej. Pełniłem funkcję wiceprzewodniczącego rady powiatu. Byłem szefem klubu, czyli tej struktury, która tworzyła koalicję rządzącą w powiecie i realizowała bardzo poważne projekty. Również jako poseł poświęciłem się sprawom regionu. Pracowałem w komisji zajmującej się górnictwem i energetyką.

To miasto jest uśpione. Jest jakby w letargu. Wydaje mi się, że mnóstwo rzeczy pozostaje jedynie w sferze deklaracji, mglistych obietnic, planów. Rzeczywistość te wszystkie słowa weryfikuje brutalnie. Młodzi ludzie znikają z tego miasta. Statystki są nieubłagane. Bezrobotni w tym mieście to przede wszystkim ludzie młodzi. Oni szukają czegoś dla siebie i to oni są najbardziej rozczarowani. Wśród tego elektoratu frekwencja jest najwyższa – niestety oni głosują nogami. Decydują się na emigrację. W mieście my w nich inwestujemy, dbamy o ich edukację, o ich rozwój. Natomiast owoce zbierają inni – Anglicy, Holendrzy, Niemcy. A przecież mamy naturalne możliwości. Leżymy w regionie transgranicznym. Przez Wodzisław przebiega droga krajowa. Mamy bezpośredni dostęp do autostrady A1. Jako prezydent chciałbym postawić na działania, które jeszcze bardziej ożywią gospodarkę. Chcę z jednej strony postawić na biznes, który w mieście już jest, z drugiej strony chciałbym tu również ściągać nowych inwestorów. Stąd moja propozycja banku miejskiego.

Zauważa Pan jakieś pozytywy rządów prezydenta Mieczysława Kiecy, czy według Pana to kompletnie zmarnowane 8 lat rządów?

Nie można potępiać wszystkiego w czambuł. Pewne koncepcje należy kontynuować. Najgorsze co można zrobić, to zostawić niedokończone, a rozpoczęte inwestycje. Bez wątpienia potrzebne jest udzielenie wsparcia dla inicjatywy Izby Gospodarczej związanej z klastrem technologicznym oraz kontynuacja polityki bliskiej współpracy z przedsiębiorcami. Należy utworzyć strefę ekonomiczną lub poczynić skuteczne działania zmierzające do przyłączenia się do istniejącej strefy ekonomicznej. To był słuszny kierunek działań obecnego prezydenta. Szkopuł polega na tym, że strefa nie istnieje, a Mieczysław Kieca miał 8 lat, by zadbać o obecność Wodzisławia w tej strefie.

 

Co Pan proponuje wyborcom?

W trakcie swojej konferencji prasowej pokazałem 12 punktów, które chciałbym zrealizować. Wśród nich najważniejszy to racjonalnie skonstruowany plan zagospodarowania przestrzennego, uwzgledniający miejsca działalności gospodarczej, budowy nowych osiedli oraz miejsc rekreacji i sportu. Obecny prezydent również w tym zakresie kolejny raz kończy tylko na zapowiedziach. A czas ucieka i ludzie z tego miasta uciekają. Po drugie rozwój gospodarczy Wodzisławia jest możliwy wtedy, kiedy zostanie opracowany racjonalny system ulg poprzez włączenie obszarów aktywności gospodarczej do strefy ekonomicznej, a instrumenty promocji miasta skierowane zostaną na przyciąganie inwestorów. Obecnie system funkcjonuje źle. Instrumenty wsparcia powinny być skatalogowane, a cały system, tak by przedsiębiorca decydując się na podjęcie działalności z góry wiedział, czego może się od miasta spodziewać. Po trzecie musimy pomyśleć nie tylko o ściągnięciu nowych inwestorów. Musimy patrzeć również na to, co mamy. Trzeba więc skierować dobrą ofertę do naszych, lokalnych firm. Stąd pomysł banku miejskiego. I nie jest to bynajmniej jakaś „odjechana” idea. Chce ją również realizować kandydat na prezydenta Katowic Andrzej Sośnierz. Aprobata pomysłu przez człowieka, który wprowadził nowatorskie rozwiązania – karty chipowe na Śląsku, to nie byle co. Trzeba również zadbać o ekologię. Trzeba termomodernizować obiekty szkolne w oparciu o finansowanie zewnętrzne. Kiedy byłem w radzie powiatu rozpoczynaliśmy ten proces. Warto czasem zerknąć na inne szczeble samorządu. Obecny starosta Tadeusz Skatuła z powodzeniem kontynuuje ten proces. Zmodernizował większość, jeśli nie wszystkie podległe mu placówki. Moją „flagową” propozycją dla Wodzisławia jest wybudowanie nowoczesnej, samorządowej hali targowej i giełdy z prawdziwego zdarzenia – warzywnej, owocowej, odzieżowej czy meblowej. Zyski będą zostawały w mieście.  

 

Adam Gawęda – kiedy zostanę prezydentem ożywię miasto.

 

Jak chce wykorzystywać Pan swoje doświadczenie poselskie i samorządowe w zarządzaniu miastem?

Takie narzędzia jak dialog, lobbing, negocjacje, umiejętność budowania zaplecza dla ważnych spraw połączone z wieloma dobrymi kontaktami z ludźmi nauki i biznesu oraz posiadane duże doświadczenie poselskie dają mi chyba „niezłą” pozycje startową. Wydaje mi się, że obecna władza nie umie z nich korzystać. Inwestycje przemykają obok nas. Te duże inwestycje, które stanowią rzeczywisty potencjał rozwoju. O Drodze Głównej Południowej mówi się, że raczej nie znajdą się na nią środki. A to miał być sukces. Nie stać nas już na wpadki. Gdy byłem w radzie powiatu wraz z ówczesnym starostą dr Janem Materzokiem zabiegaliśmy o przyśpieszenie budowy autostrady A-1 na odcinku od Gorzyczek do Gliwic. Prace na naszym odcinku rozpoczęto 10 lat szybciej. I udało się. To dzięki naszym staraniom doszło też do wybudowania drogi Gorzyce – Gorzyczki, która jest niezwykle ważna dla skomunikowania regionu z autostradą. Jeśli chodzi o zdolność negocjacji powiem jeszcze jedno. Startuję z listy Prawa i Sprawiedliwości i popierany jestem przez zjednoczoną prawicę, bo takie mam poglądy. Kiedy zostanę prezydentem, to zapewniam, że pracując dla tysięcy ludzi w Wodzisławiu, nie będzie mnie obchodzić legitymacja, tylko problemy, które mam rozwiązać. Ludzie popierający moją kandydaturę zresztą pochodzą z różnych środowisk. Są wśród nich znani politycy PiS, Zjednoczonej Prawicy, Unii Pracy, działacze związkowi, przedsiębiorcy, np. prezes Parku Naukowo-Technicznego Euro-Centrum, prezes grupy Atlas. Są to osoby sukcesu, ich poparcie wskazuje, że posiadam zaplecze polityczne i biznesowe, by odważne plany dla Wodzisławia w przyszłości zrealizować.

 

Rozmawiał Leszek Iwulski