Wodzisław: Popłyną dla Lenki i Oliwiera

2
43
1425771_55547191.jpg

Kryta Pływalnia MOSiR Centrum organizuje dla maluchów akcję charytatywną – 24-godzinny Maraton Pływacki.

 

Lenka Siedlok i Oliwier Ostapowicz to dwójka maluchów , które potrzebują pomocy. Oboje są chorzy i niezbędne są im fundusze na leczenie i rehabilitacje, dlatego Kryta Pływalnia MOSiR Centrum organizuje dla maluchów akcję charytatywną. Ale nie tradycyjną. Zebrać pieniądze dla potrzebujących maluchów będzie można podczas 24 godzinnego Maratonu Pływackiego. Akcję objął patronatem honorowym prezydent Wodzisławia Śląskiego Mieczysław Kieca.

 

Ideą 24-godzinnej akcji charytatywnej jest to, aby jak najwięcej osób w ciągu doby, z 10/11 listopada 2014 roku, przepłynęło wodzisławski basen. Im więcej metrów uda się przepłynąć, tym więcej pieniędzy wpłynie na konto dwójki dzieci. Inicjator całej akcji, Mariusz Blazy, wie co robi – w końcu już rok temu zorganizował podobny maraton, który okazał się wielkim sukcesem.

 

„Rok temu w Święto Niepodległości, daliśmy pokaz siły i determinacji płynąc po zdrowie dla Dawida… Blisko 300 osób o wielkim sercu (z czego najstarsza osoba miała 70 lat a najmłodsza 7) na przemian pływało przez całą noc. Przepłynęliśmy razem 647 km i 950m, dzięki czemu na subkonto Dawida wpłynęło ponad 10 tyś złotych. Teraz popłyniemy dla Lenki i Oliwiera w 24 godzinnym Maratonie Pływackim. Chcemy napływać jeszcze więcej kilometrów, by sponsorzy przekazali jak najwięcej pieniędzy na leczenie dzieci. Pokażcie znów swoje ogromne serca i razem popłyńmy po zdrowie dla tych dzieciaków… Wystarczy przyjść i przepłynąć minimum 50m. Każde 50m to realne pieniądze na subkontach Lenki i Oliwiera” – zachęca Mariusz Blazy.

 

Zachęcamy wszystkich do wzięcia udziału w tej akcji. Poniżej można zapoznać się z historią Lenki i Oliwera, opowiedzianą przez ich najbliższych.

 

Oliwier urodził się w 31 tygodniu ciąży z zamartwicą i niewydolnością oddechową. W pierwszej dobie życia został przewieziony na OIOM do Jastrzębia Zdroju. Tam zaczęła się walka o jego życie. W Jego głowie doszło do wylewów i wodogłowia pokrwotocznego. W celu odbarczenia mózgu z płynów miał jechać do Katowic na wstawienie zastawki. Operacja jednak do skutku nie doszła bo nastąpiło zakażenie całego organizmu (sepsa) i znów zaczęła się walka o życie syna. Po około półtora miesiącu przebywania na OIOM-ie został przewieziony do szpitala w Rydułtowach na tzw. dochowanie. Tam był 3 tygodnie i w między czasie zachorował na ostre zapalenie płuc. Do domu wyszedł po 2,5 miesiącu przebywania w szpitalach. Od tego momentu zaczęła się tak naprawdę walka o to by był zdrowy i miał normalne życie. Rehabilitacja, wizyty u lekarzy kolejne diagnozy itd. Konkretną diagnozę dostaliśmy gdy Oliwier miał 2 latka. Pojechaliśmy wtedy na rezonans magnetyczny do GCZD w Katowicach. Od początku podejrzewałam że będzie miał zdiagnozowane porażenie mózgowe bo nie rozwijał się jak normalne dziecko tylko cały czas leżał. Zaczął próbować siadać z podpórką dopiero gdy miał 1,5 roku, a przed upływem drugiego roku powoli raczkować. W Katowicach usłyszeliśmy diagnozę że nasz syn ma obustronny niedowład spastyczny i encefalopatia niedotleniowo-niedokrwienną. Przez wylewy ma też uszkodzony wzrok gdyż ma zanik nerwów wzrokowych, oczopląs poziomy i różno wzroczność. Praktycznie od samego początku syn jest pod stałą opieką różnych specjalistów i ja sama również z nim bardzo dużo pracuję w domu. Obecnie jest po 2 operacjach. Pierwszą przeszedł w kwietniu 2013r. było to podcięcie ścięgien Achillesa, a drugą w styczniu 2014r., uwolnienie przywodzicieli w pachwinach z powodu grożącego mu zwichnięcia bioder. W połowie czerwca zaczął stawiać swoje pierwsze kroki na tyle ile potrafi. Poruszanie się po małych przestrzeniach jest cudem. Za 3 lata jedziemy na kolejną operację skorygowania stóp żeby zmniejszyć ich koślawość i żeby mu się troszkę wygodniej chodziło bez ortez. Chodzenie beż ortez to jest dla niego duży wysiłek i koślawi mocno stopy z czego robią się mu haluksy i szczeliny między kośćmi. Wierzymy że jego przyszłość będzie lepsza, choć zdajemy sobie sprawę że będzie wymagał rehabilitacji do końca życia aby nie pogłębiać przykurczów. Minimalna przerwa w kosztownej rehabilitacji to jak 2 kroki w tył w jego lepszej przyszłości.

 

Lenka urodziła się 23.04.2012r. w 35 tygodniu ciąży jako wcześniak z ciężkim bagażem. Zaraz po urodzeniu stwierdzono u niej niedotlenienie mózgu, dysplazję oskrzelowo-płucną oraz encefalopatię niedotleniowo – niedokrwienną. Od razu została przewieziona na OIOM gdzie spędziła miesiąc. Lekarze jej stan oceniali na ciężki ale stabilny. W pierwszej dobie została wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej, aby uszkodzenia mózgu nie pogłębiały się. Jednak po wycofaniu leków na śpiączkę Lenka nie wybudzała się przez 6 dni, lekarze rozkładali ręce ,robili wszelakie badania czemu się nie wybudza ale z żadnych badań nie dostali odpowiedzi. Po 6 dniach zaczęła ruszać ustami to był najpiękniejszy dzień od dnia narodzin naszej kruszynki, potem z dnia na dzień było coraz więcej oznak wybudzania, aż dnia 7.05.2012 pierwszy raz otworzyła całe oczka i zaczęła płakać. Do ukończenia 4 miesiąca rozwijała się można powiedzieć z miesięcznym opóźnieniem, ale normalnie jak na wcześniaka, do momentu gdy zaczęły ją męczyć napady ,wtedy zaczęła zamykać się w sobie i cofać w rozwoju, to co do tej pory umiała zostało jakby wykasowane z głowy. Jak skończyła 5 miesięcy wystąpiły pierwsze ataki padaczkowe. Z dnia na dzień nasza córka przestała się uśmiechać i reagować na bodźce płynące z zewnątrz. Jej rozwój psychoruchowy uległ zatrzymaniu. Zdiagnozowano padaczkę lekooporna tzw. Zespół Westa. Jest to najpoważniejsza forma padaczki dziecięcej, szczególnie oporna na leczenie, która cofa w rozwoju i robi duże spustoszenie w mózgu. Po skończeniu roku do jej ciężkiego bagażu doszło Mózgowe Porażenie Dziecięce.

 

Jedyną szansą dla Lenki jest intensywna i długotrwała rehabilitacja, która pomoże jej w osiągnięciu chociażby minimalnej sprawności fizycznej. Obecnie 2- letnia Lenka nie siada, nie raczkuje, nie chwyta zabawek. Rehabilitowana jest 5 razy w tygodniu. Niestety rehabilitacja nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Miesięczny koszt rehabilitacji to 2000 zł, Do tego dochodzą koszty związane z dojazdem do lekarzy specjalistów, gdyż Lenka jest pod opieką poradni neurologicznej, logopedycznej, okulistycznej, psychologicznej, pulmonologicznej, pedagogicznej. Lenka potrzebuje dużo specjalistycznego sprzętu jakim jest między innymi fotelik rehabilitacyjny do karmienia i siedzenia, wózek specjalistyczny itp.

 

/publ. a/