Wodzisław: Cierpiała, bo lekarz stał w korku. Nikt nie wyciąga konsekwencji

1
42
01_szpital_skarga.JPG

Kobieta w ciężkim stanie musiała czekać godzinę na izbie przyjęć, usłyszała że lepiej byłoby, gdyby wystawiono ją na drogę, wtedy zabrałoby ją pogotowie.

 

Mieszkanka powiatu wodzisławskiego, która kilka tygodni wcześniej urodziła dziecko przez cesarskie cięcie zgłosiła się na izbę przyjęć tutejszego szpitala. Zgodnie z art. 71 Konstytucji RP, matka przed i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych. Jednak to, co wydarzyło się na izbie całkowicie przeczy temu zapisowi.

 

Męka na izbie przyjęć

Zdarzenie miało miejsce 9 stycznia. Na izbę przyjęć szpitala w Wodzisławiu Śląskim zgłosiła się młoda matka, której towarzyszył ojciec. – Córka trafiła na izbę z objawami silnych wymiotów, ostrą biegunką oraz upławami z narządów rodnych – tłumaczy ojciec kobiety. Kiedy o godz. 17.30 pojawili się w szpitalu otrzymali informację, że muszą czekać na lekarza z opieki nocnej. Lekarz powinien stawić się w pracy o godzinie 18.00. Akurat tego dnia spóźnił się do pracy prawie pół godziny. Odwodniona i wycieńczona kobieta czekała godzinę aż ktoś się nią zajmie. W dalszym ciągu wymiotowała. – Na izbie otrzymałem informację, że "lepiej by było, żeby córkę wystawił Pan na drogę i wtedy przyjedzie pogotowie" – opowiada ojciec kobiety. Spóźniony lekarz od razu po przyjeździe skierował pacjentkę na oddział ginekologii.

 

Przerzucanie się odpowiedzialnością

Ojciec kobiety na działania lekarzy oraz personelu szpitala w Wodzisławiu Śląskim złożył oficjalną skargę do Ministerstwa Zdrowia. Ministerstwo uznało jednak, że organem właściwym do rozpatrzenia sprawy jest rada powiatu wodzisławskiego, gdyż to właśnie ona jest organem bezpośrednio odpowiedzialnym za działanie Powiatowego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Rydułtowach i Wodzisławiu. Przewodniczący rady skierował skargę do Komisji Organizacyjnej, celem wyznaczenia procedury jej załatwienia. Na posiedzeniu skargę odczytano, omówiono i uznano, że Rada Powiatu nie jest właściwa do jej rozpatrzenia, gdyż dotyczy ona działań personelu medycznego, a nie samej placówki. Podjęto decyzję o przekazaniu skargi dyrektor Zakładu.

 

Konsekwencje działania personelu

Nad sprawą dyskutowano podczas ostatniej sesji rady powiatu wodzisławskiego. – Ja w tym widzę 98 procent demagogi. Pracuję w tym szpitalu już od ponad 40 lat. Jest nas coraz mniej. To fakt, ale warto podkreślić, że do szpitala przychodzi się ze skierowaniem, a nie po skierowanie. Z tego co wiem stan tej pacjentki nie był stanem zagrażającym życiu, więc musiała ona poczekać na lekarza podstawowej opieki zdrowotnej – mówił radny Stanisław Małecki. – Warto podkreślić, że objawy u tej Pani trwały już od 31 grudnia. Personel na izbie przyjęć ocenił ten stan jako stan nie zagrażający życiu, dlatego pacjentka została skierowana do nocnej opieki zdrowotnej. Niestety w tym dniu, ze względu na nieszczęśliwy zbieg okoliczności lekarz spóźnił się – tłumaczy dyrektor do spraw lecznictwa szpitala w Wodzisławiu Śląskim, Piotr Grabiec. – Po kilku dniach pacjentka w dobrym stanie klinicznym została wypisana ze szpitala – dodaje.

 

Skarżący doczekał się przeprosin

Chociaż przekazanie i sposób załatwienia sprawy budzi wątpliwości niektórych radnych to skargę przekazano dyrektor szpitala. Ta tłumaczy, że odbyła już rozmowę z osobą odpowiedzialną za działanie POZ. – Ustaliliśmy, że gdy następnym razem ktoś z personelu będzie się spóźniał to od razu powinien dać sygnał. Wówczas będzie można określić, kto będzie pełnił zastępstwo – mówi dyrektor Bożena Capek. Skarżący doczekał się także przeprosin.

 

 

Paulina Krupińska