Rydułtowy: duże szczury biegają po ulicach miasta, wchodzą do domów

1
29
01_rydultowy_foto.jpg

Mieszkańcy Rydułtów mają naprawdę wiele do zarzucenia władzom miasta – w Rydułtowskim Centrum Kultury odbyło się spotkanie władz z mieszkańcami.

 

Władze miasta spotkały się z mieszkańcami. Jedno ze spotkań odbyło się w Rydułtowskim Centrum Kultury. Okazuje się, że w tej części miasta największym problemem nie jest to, co nie zostało zrobione, ale to co już zrobiono. Mowa o skrzyżowaniu ulic Raciborskiej, Bema, Starej. Mieszkańcy uważają, że zostało ono źle zaprojektowane. – Mój syn jeździ na wózku inwalidzkim. Nie dość, że krawężniki są bardzo wysokie i ma on ogromny problem z wyjazdem z domu, to przyciski na skrzyżowaniu są za wysoko. Nawet, kiedy wyjedzie on już z domu to nie przejedzie na drugą stronę ulicy. Nikt nie pomyślał o osobach niepełnosprawnych. Nie ma tam także sygnałów dźwiękowych dla osób niesłyszących – mówiła jedna z mieszkanek ulicy Raciborkiej. – Skrzyżowanie jest źle zaprogramowane. W godzinach szczytu nie da się wjechać na ulicę prowadzącą do Rynku. Kierowcy bardzo często wjeżdżają na skrzyżowanie ryzykując zdrowiem – dodał sąsiad kobiety. – Nie mamy tutaj żadnych możliwości manewru. Przebudowa skrzyżowania była inwestycją Urzędu Marszałkowskiego, gdyż znajduje się przy drodze wojewódzkiej. Bardzo ciężko jest się dogadać z władzami województwa w sprawie remontów dróg. Oczywiście przekażemy Państwa sugestie, ale nie spodziewałabym się żadnych poprawek – tłumaczyła burmistrz Rydułtów, Kornelia Newy.

 

Mieszkańcy Rydułtów mieli wiele zastrzeżeń i uwag. Zobacz więcej zdjęć ze spotkania

w Rydułtowskim Centrum Kultury>>

 

 

Zaskoczeniem dla władz miasta okazał się fakt, że po ulicy Piecowskiej oraz w jej okolicy biegają gigantyczne szczury. – W mieście robiono deratyzację. Nie wiem dlaczego pojawiły się u nas, gdyż nikt tutaj nie ma żadnych zwierząt hodowlanych. Szczury są naprawdę duże, gdyż psy biegające po ulicach wyłapują je. Rozstawiamy także trutki, ale tylko w miejscach gdzie nie mają dostępu psy. Proszę o interwencję, bo te szczury wchodzą nam już do domów – mówiła pani Monika, mieszkanka ulicy Piecowskiej. Mieszkańcy przypuszczają, że powodem pojawienia się tych szkodników może być fakt, że jeden z prywatnych przedsiębiorców, który prowadzi rzeźnię wylewa resztki krwi i mięsa do studzienek kanalizacyjnych. – Innej rady jak wystawienie trutek nie ma. Muszą Państwo schować psy i wystawić trutki na jakiś czas. Oczywiście skontrolujemy tą rzeźnię, gdyż jeśli jest tak, jak Państwo mówią to musimy zainterweniować. Takie postępowanie jest karane – mówiła burmistrz.

 

 

/Paulina Krupińska/