Pięć pytań do Pawła Króla – nowego dyrektora raciborskiego OSiR-u

75
290

Paweł Król już niedługo obejmie stanowisko dyrektora Ośrodka Sportu i Rekreacji w Raciborzu. Rozmawiamy o jego planach na przyszłość i sposobie funkcjonowania OSiR-u.

Komisja konkursowa, w której zasiedli: prezydent miasta Dariusz Polowy i dwóch jego zastępców – Dominik Konieczny i Michał Fita, spośród pięciu kandydatów na stanowisko dyrektora Ośrodka Sportu i Rekreacji zdecydowała się postawić na 36-letniego raciborzanina, do tej pory związanego zawodowo z Rafako, gdzie sprawuje funkcję kierownika. Paweł Król znany jest w środowisku sportowym, głównie za sprawą organizowanych przez niego turniejów siatkarskich. Obecnie zasiada w fotelu prezesa Raciborskiej Ligi Piłki Siatkowej oraz jest kapitanem drużyny Zoo-Mar Lunatycy, która pod jego przewodnictwem dopiero co zdobyła tytuł mistrza JP Telebim RLPS.

– Pana nazwisko bardzo często pojawiało się w spekulacjach medialnych na temat startu w konkursie na stanowisko dyrektora OSiR-u. Właściwie ogłoszony wynik konkursu dla opinii publicznej nie był żadną niespodzianką. Można powiedzieć, że zaskoczeniem byłby wybór innego kandydata.

– Powiem szczerze, że była to dla mnie bardzo dziwna sytuacja, momentami może nawet kuriozalna. Nieczęsto zdarza się, żeby do mediów tak szybko wyciekły nazwiska wszystkich startujących kandydatów. Taka informacja nie jest przecież podawana do wiadomości publicznej. W żadnym wypadku nie zależało mi na medialnym szumie wokół mojej osoby przed ogłoszeniem wyników. Wydaje mi się, że podobne odczucie mają pozostałe osoby startujące w konkursie. Czy zaskoczeniem byłby wybór innego kandydata? Nie znam osobiście większości z moich kontrkandydatów, dlatego nie podchodziłem do tego w ten sposób. Jasnym natomiast jest to, że startując w konkursie, liczyłem, że wygram.

– Wiele się mówi o tym, że był Pan głównym faworytem wiceprezydenta miasta Michała Fity w tym konkursie, a wybór Pana kandydatury na dyrektora OSiR-u miał być pokazem siły wiceprezydenta jako obecnego koalicjanta Dariusz Polowego. Jak Pan się do tego odniesie?

– To na pewno nie jest pytanie do mnie. Był ogłoszony konkurs, w którym postanowiłem wystartować i w ostatecznym rozrachunku zostałem wybrany. Wiadomo, że Racibórz jest takim miastem, w którym osoby w podobnym wieku znają się na przykład z czasów szkolnych i nie jest to nic nadzwyczajnego. O byciu rzekomym faworytem dowiedziałem się z doniesień medialnych. Równie dobrze moją osobę można powiązać z wiceprezydentem Dominikiem Koniecznym, chociażby ze względu na pracę w jednym zakładzie. Jak ktoś chce znaleźć sensację, to na pewno ją znajdzie. Ja na pewno w żaden sposób nie czułem się faworyzowany. Poza tym przypominam, że w komisji zasiadały 3 osoby i przypisywanie decyzyjności jednej z nich jest moim zdaniem nadużyciem.

– Zarządzanie OSiR-em to nie lada wyzwanie. Jak chce Pan temu sprostać?

– Przede wszystkim najpierw muszę się dogłębnie zapoznać ze stanem faktycznym kondycji OSiR-u. Chcę poznać pracujących tam ludzi i panujące zwyczaje. Tego jednak będę mógł dokonać dopiero po faktycznym objęciu stanowiska. Jako urodzony raciborzanin i miłośnik sportu od wielu lat obserwuję z bliska problemy, z jakimi boryka się nie tylko OSiR, ale cały raciborski sport. Moim celem jest poprawa wizerunku Ośrodka, który przez ostatnie problemy z H2Ostróg został mocno nadszarpnięty. Chciałbym również zacieśnić współpracę ze środowiskami sportowymi, aby OSiR mógł brać aktywny udział w ich rozwoju. Po ogłoszeniu wyniku konkursu otrzymałem wiele wyrazów wsparcia, ofert pomocy i współpracy. Z pewnością to wykorzystam, bo uważam, że wszyscy powinniśmy dążyć do tego, aby raciborski sport, jak i szeroko pojęta rekreacja się rozwijały. Z pewnością w zarządzaniu Ośrodkiem pomoże mi również doświadczenie zawodowe nabyte w Rafako.

– Co Pana zdaniem wymaga najpilniejszych zmian w funkcjonowaniu raciborskiego OSiR-u?

– Jak już wspomniałem, sprawą niecierpiącą zwłoki jest rozwiązanie powtarzających się problemów z H2Ostróg. Tym chciałbym się zająć w pierwszej kolejności. Jednak aby podjąć jakiekolwiek działania w tym zakresie, muszę się dokładniej zapoznać z tematem. Na tę chwilę, jako osoba postronna, nie mam całkowitego obrazu sytuacji. Jeżeli uda się rozwiązać ten problem, to będzie to dużym sukcesem OSiR-u i miasta. Mam również parę pomysłów odnośnie pozostałych obiektów, jednak na tę chwilę wołałbym o nich nie mówić, bo uważam, że jest na to zdecydowanie za wcześnie. Nie dzielmy skóry na niedźwiedziu. Mój plan funkcjonowania zakładu przedstawiłem komisji konkursowej. Z drugiej strony mam natomiast świadomość tego, że pomysły i chęci to jedno, a możliwości to drugie. Wszystko musi się bilansować.

– W sobotę, 27 kwietnia, zakończył się XXII sezon Raciborskiej Ligi Piłki Siatkowej, której jest Pan prezesem. Gratuluję zwycięstwa w rozgrywkach drużynie Pana drużynie. Nie boi się Pan zarzutu, że Pana działania jako dyrektora będą stronnicze na korzyść raciborskiej siatkówki?

– Dziękuję bardzo za gratulacje. Biorąc udział w konkursie, miałem świadomość tego, że takie głosy mogą się pojawiać. Właśnie dlatego postanowiłem zrezygnować z aktywnego udziału w organizacji JP Telebim RLPS i przekazać „pałeczkę” mojemu następcy. Chciałbym jednak dalej uczestniczyć w rozgrywkach w charakterze zawodnika, bo siatkówka jest moją pasją. W lidze gram od wielu lat i nie wyobrażam sobie rezygnacji z tej formy aktywności. Jeżeli pyta Pan o przyszłe imprezy organizowane przez OSiR, to jak najbardziej chciałbym, aby były to również imprezy siatkarskie. Nie mam zamiaru udawać, że nie zależy mi na siatkówce, z którą jestem bardzo mocno związany. Nie chciałbym jednak, żeby odbywało się to kosztem innych dyscyplin. W Raciborzu istnieje wiele ciekawych inicjatyw sportowych, w których organizację chciałbym się angażować. Jestem osobą otwartą i ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że nigdy bym sobie nie pozwolił na stronniczość.

Rozmawiał: Dariusz Niestroj