Rzeźbiarz Józef Burszyk zaprasza na Międzynarodową Wystawę Szopek

197
410
Józef Burszyk

Lubi rzeźbić, ale jeszcze bardziej robić coś dla dzieci. – Naszym obowiązkiem jest pokazać. Trzymać za rączkę. Uczyć wrażliwości… – mówi o warsztatach z najmłodszymi pan Józef Burszyk.

 

– Tu na wsi mówią mi Erwin. Jak pani zapyta o Józefa Burszyka – to powiedzą, że już nie żyje prawie 20 lat, myśląc, że chodzi o mojego ojca – tłumaczy Józef Erwin Burszyk – rzeźbiarz, który mieszka w Bełsznicy na ojcowiźnie. Ma 63 lat. Żonę, trójkę dzieci i wnuki. Rodzina jest dla niego najważniejsza, a w niej dzieci, wokół których kręci się jego świat…

Dziatki są najważniejsze

Józef Burszyk od kilkunastu lat razem z Czechem Jiřím Cvešperem – przyjacielem artystą z Czeskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Betlejem organizuje Międzynarodową Wystawę Szopek Bożonarodzeniowych. Na przestrzeni lat wystawa odbywała się na zmianę w Polsce i Czechach, chociaż w tym roku będzie znów w naszym kraju. – Ostatnia była na probostwie parafii NSPJ w Rogowie, a teraz odbędzie się w Domu Parafialnym w Turzy Śl. Uroczyste otwarcie będzie miało miejsce 22 grudnia. Rozpoczęcie o godz. 18:15. Każdy może wziąć udział. Wstęp wolny – zaprasza do udziału pan Józef Burszyk.

Za każdym razem wystawa szopek cieszyła się dużą popularnością – zarówno wśród lokalnej publiczności jak i przedstawicieli władz. Parę lat temu odbyła się na Czarnej Łące w Ostrawie. – Była to potężna wystawa, z której pięć szopek z naszej gminy, a jedna z Lubomi trafiły do placówek dyplomatycznych. Pani konsul Anna Olszewska z Konsulatu Generalnego RP w Ostrawie była zachwycona – wspomina pan Burszyk. Do gabinetu Anny Olszewskiej trafiła szopka wykonana przez Emilkę Szczotok z Lubomi.

Na tegorocznej wystawie, podobnie jak w poprzednich latach, będzie można zobaczyć szopki przygotowane przez dzieci ze szkół z Polski – głównie z gminy Gorzyce oraz Lubomia, Czech – okolice Ostrawy i Słowacji. – Nasza wystawa nie jest konkursem, nie kategoryzujemy na lepsze i gorsze. Jesteśmy dalecy od oceniania. W sztuce każdemu podoba się coś innego – podkreśla pan Józef Burszyk. W ramach podziękowania za przygotowanie szopki, każde dziecko otrzyma pamiątkowy dyplom. Wystawa szopek organizowana jest dla dzieci – jak mówi pan Józef – dziatki są najważniejsze, a Boże Narodzenie to święto dzieci.

Szopka to „problem”

Szopka – jak podkreśla pan Burszyk – to „problem”. – Pozytywny „problem”, z którym każde dziecko z pomocą czasem rodziców czy dziadków sobie poradzi. To jest nasz cel – oderwać młode pokolenie od piekielnych maszyn. Dać szansę rozwoju umiejętności manualnych, a przy okazji promujemy sztukę sakralną. Międzynarodowa wystawa szopek to również reklama Polski w Czechach i na odwrót – wyjaśnia pan Józef.

Przy organizacji wystawy ważna jest współpraca ze szkołami, która – zdaniem rzeźbiarza – jest wzorcowa. – Od lat dzwonimy po szkołach i zachęcamy do udziału. Zawsze możemy liczyć na wsparcie – podkreśla.

Współorganizatorami tegorocznej wystawy są: Parafia Matki Bożej Fatimskiej oraz Koło Gospodyń Wiejskich w Turzy Śląskiej, Stowarzyszenie Przyjaciół Betlejem oraz Gminne Centrum Kultury w Gorzycach.

Wszystko było trudne, zanim stało się proste

Pan Józef rzeźbiarstwem zajmuje się od ponad 20 lat. Jak mówi, na wsi każdy coś dłubie. – Dzieci w mydle, buraku, ziemniaku – wylicza z uśmiechem. O swoich początkach mówi krótko – to, co kiedyś zajmowało mi 2 godziny, teraz 20 minut. Jest samoukiem. Ceni sobie oryginalność. – W sztuce nie wolno tracić siebie… – podkreśla. Lubi rzeźbić postaci, zarówno fikcyjne jak i autentyczne.

Mającą ponad 2,5 m rzeźbę Jana Pawła II autorstwa pana Józefa można zobaczyć w Domu Pomocy Społecznej w Gorzycach.

W wodzisławskim Muzeum wykonał ażurową kratę drewnianą w głównym holu, kończąc dzieło, które przez ponad sto lat było niedokończone.

– Zrobił dla nas również np. rekonstrukcję trumny dębowej z XVIII wieku Bordynowskiej Pani. Bardzo sobie cenimy współpracę z panem Burszykiem – podkreśla Sławomir Kulpa, dyrektor wodzisławskiego Muzeum.

Muzeum Wodzisław: Wystawa poświęcona losom "Bordynowskiej Pani"

Czytaj również: „Tam grób, gdzie serce twoje”. Historia „Bordynowskiej Pani”

Pan Jezus z motylem

Obecnie na swoim koncie ma kilkadziesiąt wystaw a jego prace są na obydwu półkulach. Na pytanie o ulubioną rzeźbę, odpowiada zdecydowanie: tak, mam. – Jakiś czas temu przygotowywałem prace na wystawę w Czechach blisko domu starości. Pomyślałem sobie, że tym ludziom potrzeba optymizmu i tak powstał Pan Jezus z motylem z czarnego dębu. Motyl – symbolizuje piękno, ale i nadzieję… Stąd połączenie krzyża i motyla. Krzyż to nie tylko cierpienie – opowiada pan Józef.

Przemyślidka

Stałym motywem, który pojawia się w rzeźbach pana Józefa, jest laska. – Wszyscy jesteśmy wędrowcami – podkreśla pan Józef Burszyk. Jako artysta marzy o wystawie w Hradcu nad Morawicą, gdzie Mieszko I spotkał się z Dobrawą Przemyślidką, której rzeźbę ma już w swoim warsztacie.

Rzeźbienie postaci historycznych zdradza kolejną pasję pana Józefa – historię. Jak mówi – historią interesuje się od zawsze. – Mam to chyba we krwi, po dziadku, ojcu, którzy przywiązywali ogromną wagę do tego, żeby pamiętać o tym, co się wydarzyło czy o niezwykłych ludziach – mówi pan Józef. Dzięki staraniom m.in. pana Burszyka zrealizowano projekt poświęcony osobie Antona Onderki – nauczyciela w Bełsznicy w drugiej połowie XIX wieku i twórcy pierwszego polsko-niemieckiego elementarza. W ramach przedsięwzięcia pan Józef wykonał rzeźbę Antona Onderki, która znajduje się w Szkole Podstawowej w Rogowie.

Czytaj również: Anton Onderka (1815-1866). Nauczyciel i twórca pierwszego polsko-niemieckiego elementarza

Sztuka uczy wrażliwości

Na ścianie w warsztacie pana Józefa wisi kilkadziesiąt medali, które otrzymał od niepełnosprawnych dzieci za przygotowanie warsztatów rzeźbiarskich. Bardzo sobie je ceni i pokazuje mi zaraz po wejściu do pracowni. Są symbolem tego, co jest ważne dla pana Józefa – praca z dziećmi i dla dzieci. Stąd coroczna wystawa szopek, ale i niezliczona ilość warsztatów.

– Naszym obowiązkiem jest pokazać. Trzymać za rączkę. Uczyć wrażliwości poprzez sztukę. Od zawsze wiadomo, że sztuka uczy wrażliwości – mówi o warsztatach z najmłodszymi pan Józef Burszyk.

Krystyna Stanik