Co dalej z Szarlotą?

19
195

Mieszkańcy Rydułtów nie chcą rozbiórki hałdy. Boją się, że ingerencja w strukturę usypiska przyniesie tragiczne konsekwencje.

 

12 czerwca w Rydułtowskim Centrum Kultury „Feniks” mieszkańcy Rydułtów, przedstawiciele kopalni, władz miejskich oraz państwowych dyskutowali nad możliwymi scenariuszami likwidacji zjawisk pożarowych występujących na rydułtowskiej hałdzie.

Stan zapożarowania obiektu na skutek ustaleń pomiędzy miastem a kopalnią poddany został ocenie Krzysztofa Gogola z Głównego Instytutu Górnictwa. – Wykonaliśmy badania na obiekcie, dokonaliśmy jego oględzin, przeanalizowaliśmy dostępne materiały – mówił ekspert. Zaznaczył, że na usypisku występują charakterystyczne zjawiska dla zapożarowania. – Na całej powierzchni zwału płaskiego występują pęknięcia i szczeliny, z których wydobywają się gazy oraz charakterystyczny odór. Gdzieniegdzie pojawia się para wodna, a także odnotowaliśmy pewne stężenia tlenku węgla – wyliczał. Ekspert zwrócił uwagę także, że rejon tzw. kratera na środku wierzchowiny stale się powiększa, a temperatura w jego rejonie wynosi 600 st. Celsjusza.

Na spotkaniu z mieszkańcami ekspert zaprezentował cztery alternatywne sposoby likwidacji zjawisk pożarowych: monitoring, małoinwazyjne techniki gaśnicze, rozbiórkę wraz z ponowną zabudową nasypów oraz całkowitą rozbiórkę obiektu.

Monitoring

Jak wskazywał ekspert metoda ta pozwala na zachowanie krajobrazu jako elementu dziedzictwa kulturowego. – Jest to metoda małoinwazyjna, która nie jest uciążliwa dla mieszkańców. Jej plusem jest również stosunkowo niski koszt. Są to natomiast działania doraźne i w każdej chwili hałda może natomiast zmienić właściciela. Z doświadczenia wiem, że różnie to bywało i trzeba ten czynnik brać pod uwagę. Metoda ta ma również słabe strony. Możliwa jest intensyfikacja zjawisk termicznych na zapozorowanej części zwałowiska do poziomu niekontrolowanego, a także istnieje możliwość migracji zjawisk pożarowych na termicznie nieaktywne części zwału – tłumaczył Krzysztofa Gogola.

Małoinwazyjne metody gaśnicze

Techniki typu inekcja otworowa, odbudowa zwału czy rowy chłonne w przypadku rydułtowskiej hałdy mogłyby się nie sprawdzić ze względu na wysokość obiektu. – Technicznie trudno jest wiercić tak głębokie otwory, które mogłyby być zasypane środkiem gaśniczym. Istnieje ponadto problem braku dostępu do wody. Wysokie koszty działań w tym przypadku mogą się okazać nieskuteczne – mówił ekspert.

Wygaszanie i ponowna zabudowa

W przypadku wygaszania i pionowej zabudowy obiekt nadal pozostałby elementem krajobrazu. Ekspert przyznał, że rozwiązanie wiąże się z dużym prawdopodobieństwem uciążliwości dla mieszkańców związanych z robotami rozbiórkowymi. – Metoda ta nie gwarantuje, że pozbywamy się problemu – zaznaczył.

Rozbiórka

– Metoda gwarantuje całkowite rozwiązanie problemu, ale i dużą uciążliwość dla mieszkańców – tłumaczył. Z jednej strony całkowicie rozwiązuje ona problem zapożarowania, z drugiej wiąże się z zapyleniem i uciążliwością w związku z wywozem kruszywa.

Decyzja na razie niezmieniona

Spotkanie z mieszkańcami miało charakter jedynie informacyjny. W mocy jest nadal decyzja, która zobowiązuje rydułtowską kopalnię do likwidacji zjawisk zapożarowania na terenie hałdy. Decyzję w 2005 roku wydał starosta wodzisławski. Zgodnie z nią Kompania Węglowa powinna „ograniczyć oddziaływanie na środowisko i jego zagrożenie oraz przywrócić środowisko do stanu właściwego zachodniej części zwałowiska KWK Rydułtowy-Anna przy szybie Leon II w Rydułtowach”. Obowiązek ten miał zostać zrealizowany do 2014 r., ale ostatecznie termin ten przesunięto do 2024 r. – Starostwo zadecydowało, że wygaszanie zapożarowanych elementów miało się odbywać poprzez ich wydobywanie, składowanie, ugaszenie i ponowne zabudowanie. Natomiast później dowiedzieliśmy się, że będzie to rozbiórka – mówiła burmistrz Kornelia Newy.

Fikcyjny problem?

Obecni na spotkaniu mieszkańcy jednogłośnie wyrazili swój sprzeciw wobec rozbiórki obiektu. Podkreślali, że żaden z nich nie odczuwa uciążliwości związanych z życiem w pobliżu hałdy. Radny Janusz Grabiec poddał w wątpliwość słuszność decyzji. – Nie jestem przekonany, że mamy do czynienia z jakimkolwiek zagrożeniem. Czy my się tu nie śpieszymy? – dopytywał.

Mieszkańcy zastanawiali się także nad realnym wpływem hałdy na środowisko. Wskazywali, że o problemie rozmawiać było trzeba kilkadziesiąt lat wcześniej, a nie teraz kiedy zagrożenie jest coraz mniejsze. – Tę hałdę obserwuję od 30 lat i chcę stwierdzić jednoznacznie, że zapożarowanie, o którym rozmawiamy jest coraz mniejsze. O jego likwidacji trzeba było rozmawiać 20 lat temu, kiedy to dymiło się bez przerwy. Dzisiaj wyraźnie widać zmniejszenie skali problemu. Mówimy tylko o „kraterze”, a kiedyś paliło się wszystko – boki, tyły, cała hałda. Ponadto jeżeli rozmawiamy o oddziaływaniu na środowisko, to trzeba mieć na uwadze, że przy rozbiórce hałdy pyły unoszą się na ok 2-3 km. Kto nam zagwarantuje, że nie będziemy ich mieć w talerzach – mówił mężczyzna mieszkający 1,5 km od hałdy. Kwestię zapylenia poruszył także mieszkaniec ulicy Tetmajera. – Jestem ojcem dwójki dzieci. Trudno mi sobie wyobrazić ingerencję w konstrukcję hałdy, która będzie trwać kilka lat. Nie wyobrażam sobie tak wielkiego zapylenia – mówił.

Miasto robi co może

Władze Rydułtów zapewniały, że robią wszystko, by do realizacji decyzji starosty nie doszło. Problem polega jednak na tym, że miasto nie jest stroną w sprawie. – Interweniowaliśmy wszędzie. W urzędzie wojewódzkim, marszałkowskim, w ministerstwie ochrony środowiska, u pani premier Szydło i wszędzie otrzymywaliśmy odpowiedź, że nie mamy prawa zaskarżyć tej decyzji. Jedyną możliwością są negocjacje z Polską Grupą Górniczą – mówiła burmistrz Kornelia Newy.

Senator mediator

Pomoc w sprawie zadeklarował obecny na spotkaniu senator Adam Gawęda, który w kwestii hałdy został poproszony o mediacje. Zapewniał, że rozmawiał z zarządem Polskiej Grupy Górniczej i zwrócił uwagę na brak akceptacji takiego rozwiązania ze strony mieszkańców. Zapewniał także, ze w związku z obserwacjami osób mieszkających w pobliżu hałdy, które wskazują na jej coraz mniejsze zapożarowanie wystąpi do PGG o powołanie zespołu monitorującego hałdę. – Jeśli się okaże, że zjawiska termiczne zmniejszają się, to nic nie staje na przeszkodzie, żeby decyzję o rozbiórce zmienić. Ale dokonać to może tylko PGG poprzez wniosek złożony do starostwa – tłumaczył senator.

 

/mh/