Oni też posyłali wolność

1
49
Maraton Pisania Listów 2016

Annie ma 10 lat i albinizm. Żyje w ciągłym strachu, że ktoś zechce ją porwać albo zabić, by z jej ciała zrobić amulet. Shawkan jest dziennikarzem. Od trzech lat siedzi w więzieniu za robienie zdjęć podczas „siedzącego protestu” w Kairze i jego „pacyfikacji”. Maxima jest brutalnie zmuszana do opuszczenia swojego domu i przekazania ziemi na rzecz kopalni złota….

Jedenaścioro bohaterów kolejnej edycji Maratonu Pisania Listów, który odbył się w grudniu 2016 r. dzieli bardzo wiele: płeć, wiek, pochodzenie, wyznanie, status społeczny. Przykłady różnic można by mnożyć. Ale w trakcie Maratonu bardziej liczyło się to, co ich łączy: nie mogą w pełni (czasem: w ogóle) korzystać ze swoich praw, z praw, które przysługują każdemu człowiekowi. I właśnie dlatego znaleźli się w centrum kampanii organizowanej przez Amnesty International. Od 1 do 11 grudnia w 784 miejscach w całej Polsce napisano ponad 350 tys. listów – zarówno do prześladowanych, jak i do prześladowców. Do konkretnych ofiar i przedstawicieli władz, którzy przymykają oko na ich cierpienie lub wręcz sami je zadają. Każdy mógł włączyć się w tę akcję – listy można było pisać nie tylko w punktach stacjonarnych, ale też za pośrednictwem strony internetowej, na której wciąż jest możliwość podpisania petycji lub pobrania wzoru listu. Organizatorzy Maratonu dbają bowiem również o to, by osoby niemające pomysłu co można napisać do kogoś przebywającego np. w więzieniu, mogły skorzystać z gotowych szkiców. Z drugiej strony – nawet kilka słów napisanych samodzielnie miało i ma wielkie znaczenie dla ich adresatów.

Maraton odbył się także w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Wodzisławiu Śl. oraz w ZSM nr 1 w Kędzierzynie-Koźlu. W Kędzierzynie uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół Miejskich napisali 3478 listów.

Z kolei w Wodzisławiu w akcję włączyli się uczniowie ZSP i ich rodzice, nauczyciele oraz młodzież z Gimnazjów nr 1 i 3 w Wodzisławiu Śl. oraz z placówek w Turzy Śl., Pszowie i Skrzyszowie. Swoje listy napisali również starosta powiatu wodzisławskiego Ireneusz Serwotka, członkini zarządu odpowiedzialna za oświatę Danuta Maćkowska, dyrektor Powiatowego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli Janusz Stanek, a także policjanci z wodzisławskiej komendy powiatowej. Łącznie w ZSP powstało 1100 listów i petycji. Dla porównania w ubiegłym roku uczniowie, nauczyciele i przyjaciele ZSP napisali 700 wiadomości.

Zarówno starosta, jak i Danuta Maćkowska sami napisali listy w obronie samodzielnie wybranych przez siebie osób spośród jedenastu dysytentów, działaczy i więźniów sumienia zaproponowanych przez Amnesty International.

Danuta Maćkowska pisała w obronie Fomusoh Ivo Feha, skazanego w Kamerunie na 10 lat więzienia za SMSa. Fomusoh Ivo Feh miał przed sobą świetlaną przyszłość. Właśnie miał rozpocząć studia na uniwersytecie. Jedna wiadomość SMS wszystko zmieniła. Pewnego dnia Ivo otrzymał wiadomość od kolegi: „Boko Haram rekrutuje młode osoby od 14 lat wzwyż. Warunki zatrudnienia: 4 przedmioty w GCE [odpowiednik matury, przyp. tłum.] plus religia”. Wiadomość od kolegi była komentarzem na temat tego, jak trudno znaleźć pracę bez wysokich kwalifikacji. Chłopak żartował, że nawet Boko Haram (grupa zbrojna) nikogo nie zatrudni bez zdania w szkole średniej przynajmniej 5 przedmiotów. Ivo przesłał tę wiadomość swojemu przyjacielowi, który przesłał ją dalej do młodszego kolegi. Nauczyciel zobaczył wiadomość, skonfiskował telefon i pokazał policji. Wszyscy trzej zostali aresztowani pomiędzy wrześniem a grudniem 2014 roku. Teraz są w więzieniu, grozi im proces w sądzie wojskowym i wyrok do 20 lat pozbawienia wolności. [AKTUALIZACJA] 2 listopada sąd wojskowy skazał Ivo i jego dwóch znajomych na 10 lat więzienia za „przestępstwa” powiązane z terroryzmem. Nie powinni płacić swoją przyszłością za przesłanie sobie żartu.

Starosta Serwotka wystąpił w obronie Annie Alfred z Malawi, gdzie jest prześladowana jako albinoska. W tej części Afryki albinosi są zabijani, a z ich części ciała sporządzane są amulety. Ma 10 lat, a gdy dorośnie, chce zostać pielęgniarką. Może jednak nie dożyć realizacji swoich marzeń ponieważ są ludzie, którzy wierzą, że części jej ciała mają magiczną moc. Ci ludzie uważają, że nie jest człowiekiem. Nazywają ją „duchem” lub „pieniędzmi”. Chcą ukraść jej włosy lub, co gorsza, kości. Annie urodziła się z albinizmem, dziedzicznym stanem, w którym organizm nie produkuje wystarczającej ilości pigmentu, który chroni skórę przed słońcem. W Malawi żyje około 7 000 – 10 000 osób podobnych do Annie. Wszystkim grozi niebezpieczeństwo, a nawet śmierć, z rąk osób, które myślą, że dzięki częściom ich ciała staną się bogaci. Od listopada 2014 roku znacznie wzrosła liczba ataków na osoby z albinizmem. Tylko w 2015 roku odnotowano 45 doniesień o morderstwach i porwaniach, bądź ich próbach. Osoby takie jak Annie nigdzie nie są bezpieczne. Nie tylko przestępcy chcą je porwać, ale również członkowie rodziny. Uważają, że osoby z albinizmem są złotem, które można zdobyć i sprzedać. Annie i inne osoby potrzebują ochrony prawnej.

Pomysł Maratonu narodził się w Polsce. Podczas pierwszej akcji w 2001 r. napisano 2 tysiące listów. W grudniu 2002 r. odbyła się druga edycja akcji, która miała już zasięg międzynarodowy. Łącznie powstało wtedy 7 tysięcy wiadomości. Z dzisiejszej perspektywy – ponad 350 tys. listów napisanych w Polsce i prawie 3 milionów na całym świecie – tamte liczby budzą uśmiech. Ale są też dowodem, że „lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach”.

Komentarz Danuty Maćkowskiej i uczennicy ZSM nr 1 w Kędzierzynie-Koźlu znajdziesz w artykule Każde słowo ma znaczenie.

/kc/
fot. ZSM nr 1 w Kędzierzynie-Koźlu