W kędzierzyńsko-kozielskich szpitalach rządzą kobiety

2
271
Szpital w Kędzierzynie-Koźlu
Niedawno w całej Polsce uroczyście obchodzono Dzień Pielęgniarek i Położnych. W kędzierzyńsko- kozielskim szpitalu również doceniono je i podziękowano za ich pracę.
Jest za co dziękować. W powiatowej lecznicy na 640 pracowników ogółem, jest 356 pielęgniarek, w tym 34 położne. W ciągu roku muszą opiekować się ponad 35 tys. pacjentów. Jak wygląda ich praca, czego oczekują i co je trapi? 
Zapytaliśmy o to, Pielęgniarkę Naczelną kozielskiego szpitala mgr Danutę Szeligę, oddziałową Oddziału  Ginekologiczno – Położniczego, położną mgr Gabrielę Mastalerz, mgr Katarzynę Krzemińską pielęgniarkę oddziałową Oddziału Urazowo – Ortopedycznego, oraz  Bożenę Rusak, pielęgniarkę oddziałową Oddziału Chirurgii Ogólnej -specjalistkę pielęgniarstwa chirurgicznego.  
– Staramy się jak najlepiej wykonywać nasze obowiązki i pacjenci to doceniają, ale czasami nie dajemy rady, bo jest nas zwyczajnie za mało – mówi Pielęgniarka Naczelna mgr Danuta Szeliga. Przykładowo, na jednym oddziale podczas nocnego dyżuru są dwie pielęgniarki na 30 pacjentów. To fizycznie nie możliwe, żeby przy każdym pacjencie zrobić wszystko. Pacjent wzywa – biegniemy, nie skończymy jednego, a już następny jest do przyjęcia w oddział. Czasami mówi się o nas, że za mało się uśmiechamy, ale pracy jest bardzo dużo i jest ona bardzo wyczerpująca  zarówno fizycznie jak i  psychicznie a zarobki nie zadowalające. Podstawowe średnie uposażenie  pielęgniarki to około 2 tys. 400 złotych, ale przy ogromie pracy, którą muszą wykonać, to nie jest dużo – mówi Danuta Szeliga. 
Nie dziwią więc ogólnopolskie strajki pielęgniarek, w których domagają się od rządu podwyżek. To właśnie osoby pracujące w tym zawodzie najczęściej dotyka zespół wypalenia zawodowego. Przyczynia się do tego również fakt, że praca pielęgniarek wciąż nie cieszy się w Polsce prestiżem społecznym, mimo że są to osoby po studiach, wykształcone i solidnie przygotowane do zawodu. To boli je najbardziej. 
– Pielęgniarka, żeby otrzymać dyplom pielęgniarski, musi ukończyć studia wyższe, minimum licencjat – podkreśla Katarzyna Krzemińska z Oddziału Urazowo-Ortopedycznego. Jesteśmy członkiniami zespołu terapeutycznego w którego skład wchodzą lekarze, rehabilitanci, opiekunowie i cały zespół ludzi wykształconych w kierunku medycznym. – Jesteśmy wykwalifikowanymi pielęgniarkami, które stawiają diagnozę pielęgniarską, pielęgnują, doradzają  i rehabilitują pacjenta – podkreśla Katarzyna Krzemińska.
Poza tym pielęgniarki muszą się ciągle szkolić, np. do wykonania badania EKG potrzebny jest dokument uprawniający, praktycznie każda nowa umiejętność musi być poparta kwalifikacjami. Same kwalifikacje i kompetencje też jednak nie wystarczą. Do wykonywania tego zawodu potrzebne są również predyspozycje psychiczne i osobowościowe, bo pacjentki i pacjenci są różni, mają różne potrzeby i żądania. 
– Trzeba być stanowczym, zdecydowanym, ale też mieć cierpliwość i opanowanie – dodaje Katarzyna Krzemińska. 
Praca pielęgniarek na przestrzeni ostatnich lat jest coraz trudniejsza, a zarobki nieadekwatne do kompetencji. Młodsze kobiety, które wykształciły się w Polsce szlifują swoje umiejętności za granicą, gdzie nie tylko dostają satysfakcjonujące wynagrodzenie, ale są cenionymi i poszukiwanymi specjalistkami. Dlatego jest ich w kraju coraz mniej, a te które zostają są coraz starsze i nie mają komu przekazać swojej wiedzy. Podobnie jest w kozielskim szpitalu.
– Średnia wieku pielęgniarek i położnych to dziś 47 – 50 lat, a wydolność w tym wieku nie jest już taka duża jak wtedy, kiedy miało się 20 lat. Szybciej się męczymy, potrzebujemy więcej czasu żeby coś zrobić. Do codziennych obowiązków doszedł też ogrom pracy biurowej, dokumentacja, wprowadzanie informacji do komputera. Pacjenci i ich rodziny często mają do nas pretensję, że nie możemy się zatrzymać, porozmawiać, ale kiedy mamy to zrobić? – pyta Danuta Szeliga.
 Personel obsługujący kozielską placówkę to kobiety, które pracują w zawodzie średnio 30-35 lat. One już nie zmienią, ani nie porzucą tej pracy, ale przyznają, że dawniej motywacja do zawodu była nieporównywalnie większa.
– Wiele lat temu, każda z nas była dumna, że może pracować w szpitalu. Jak my się cieszyłyśmy z tego czepka, czy fartuszka. Co roku we wrześniu po skończonych szkołach pracę w naszej placówce zaczynało 10 pielęgniarek. Teraz najmłodsza pielęgniarka ma średnio 20 lat pracy – mówi Bożena Rusak pracująca na Oddziale Chirurgii Ogólnej.
Pielęgniarki nie chcą, żeby o ich pracy mówiło się z patosem, że to misja. To praca wyjątkowo trudna, za którą chcą mieć zapłacone godziwe pieniądze. Chcą również być docenione zarówno przez kadrę lekarską, co społeczeństwo. 
– Pacjentki, szczególnie na porodówce potrzebują osoby bliskiej, a tą osobą zaufaną na oddziale nie jest lekarz tylko położna, która 12 godzin opiekuje się przyszłą matką. Jednak większość naszych pacjentek nadal czuje się bezpieczniej pod opieką lekarza, mimo, że przychodzi on tylko i wyłącznie do porodu – przyznaje Gabriela Mastalerz z Oddziału Ginekologiczno-Położniczego. Mamy na oddziale ponad 700 porodów rocznie. Poród to jeden z najpiękniejszych momentów w życiu zarówno położnej jaki i szczęśliwej mamy. Ja niestety odbieram ich niewiele, ponieważ jestem zobligowana do prowadzenia całego oddziału. 
Nasze pielęgniarki zapewniają, że zostaną w kozielskiej lecznicy. 
– To jest nasz szpital, mówią, nigdzie się nie wybieramy. My należymy do roczników, które kochają ten zawód i troszkę jednak postrzegają go jako misję, bo mimo że jest ciężki, to również piękny, mówią zgodnie i przypominają, że największą satysfakcją płynącą z dobrze wykonanej pracy jest dla pielęgniarki uśmiech pacjenta, zadowolenie i słowo ''dziękuję''. 
 
Katarzyna Solarz
 
Fot. Katarzyna Solarz
 
Na zdjęciu od lewej:  Bożena Rusak, Katarzyna Krzemińska, Danuta Szeliga oraz Gabriela Mastalerz.