Radni przeciwko wiatrakom

1
43
Fot. Paweł Strzelczyk
Piotr Klima to chodząca egzemplifikacja powiedzenia, że jak się czegoś bardzo chce, to w końcu się to osiągnie. Od kiedy tylko wypłynął temat farm wiatrowych w powiecie raciborskim, jednoznacznie opowiedział się przeciwko i z grupką podobnych zapaleńców podjął działania mające przystopować tego rodzaju inwestycje w regionie. I bez znaczenia było tu, że Racibórz z wiatrakami nie będzie miał nic wspólnego, to raczej okoliczne gminy zgodziły się postawić łącznie 61 wiatraków.
 
Zawiązany w tym celu komitet ochrony przed wiatrakami postrzegany był różnie. Mało kto traktował Klimę i pozostałych poważnie, zwłaszcza w gminach na terenie których elektrownie wiatrowe mają powstać. Radny przyznaje, że często byli określani "oszołomami". Również w raciborskiej radzie miasta patrzono na jego dążenia z przymrużeniem oka. Niezrażony tym doprowadził do wprowadzenia do porządku styczniowej sesji punktu poświęconego szkodliwości tego rodzaju przedsięwzięć. W trakcie wystąpienia nie powiedział nic nowego, powtórzył po prostu wszystkie argumenty odnośnie szkodliwego wpływu na ekosystem, zdrowie mieszkańców, etc.
 
 Sprzymierzeńcem w tej materii są dla Klimy władze miasta z prezydentem na czele. Nie pierwszy raz prezydent powtórzył, iż stara się uchronić Racibórz od podobnych inwestycji, ale też aby nie powstawały one zbyt blisko miasta. A to, że jawnie nie wspierają radnego i jego dążeń wynika czasem z przepisów, niepozwalających finansowo angażować się gminie w działania sąsiadów.
 
 – Jeżeli rada zadecyduje "my chcemy wiatraków", to ja to uznam. Jest demokracja, rozwiążemy komitet i  przestaniemy działać – zadeklarował Piotr Klima przed głosowaniem wniosku, który przystopowałby inwestycje w energetykę wiatrową w najbliższym sąsiedztwie Raciborza. Apel okazał się na tyle skuteczny, że poparli go wszyscy radni bez względu na przynależność klubową.
 
 
 
/ps/