Jak walczyć z mową nienawiści?

92
306

Jednym ze sposobów może być odpowiednia edukacja dzieci i młodzieży.

Radny Artur Wierzbicki ma dość szerzącej się, szczególnie w przestrzeni medialnej i w Internecie, mowie nienawiści. Chce walczyć z negatywnym zjawiskiem. Jego zdaniem poważnym krokiem na drodze do zmian na lepsze będzie wprowadzenie w szkołach podległych starostwu dodatkowych lekcji wychowawczych.

Rajca mówi „dość” wylewającemu się na każdym kroku hejtowi. Uważa, że każdy ma prawo do ochrony przed mową nienawiści, która jest przemocą słowną. – Popularna staje się teraz walka z mową nienawiści, hejtem (od ang. hate – nienawidzić). Piszę „popularna”, bo przedtem te zjawisko też było, ale jakoś umykało karze (anonimowe) „grillowanie” człowieka w mediach. A wszystko zaczyna się od słów – podkreśla Wierzbicki i kontynuuje: – W USA – tak mi powiedział znajomy – ludzie nie wchodzą ot tak na prywatny teren, bo wiedzą, że każdy ma broń i może, zgodnie z prawem, się bronić przed intruzem. Nie nawołuję do użycia broni, gdy pojawi się hejt. Żyjemy przecież w kraju, gdzie jest prawo, sprawiedliwość i ustawowe organy represji. Czy umiemy używać tych instrumentów w obronie własnej? Czy mamy świadomość, że „grillowany” i opluwany w Internecie, często anonimowo, człowiek, ma prawo do obrony? Skutecznej obrony.

Jego zdaniem walka z tym zjawiskiem powinna być wielopoziomowa, a jednym z miejsc, w których muszą zostać wytoczone najpotężniejsze działa, są szkoły. Wierzbicki proponuje więc, aby w placówkach podległych powiatowi raciborskiemu zorganizować lekcje wychowawcze, których głównym tematem będzie właśnie mowa nienawiści. – Aby młodzi ludzie poznali mechanizmy obrony i dostali narzędzie pojęciowe, czym jest hejt i wolność słowa. Hejt nie dotyka tylko polityków, samorządowców, celebrytów. Publikacja swojego zdania w FB lub na grupie dyskusyjnej dotycząca swojego kolegi też może być uznana za mowę nienawiści – zauważa.

Dlaczego młodzież? Wierzbicki wyjaśnia: – Poprzez szkoły najłatwiej do nich dotrzeć i wystarczy im raz powiedzieć, że nie są bezbronni – tłumaczy. Jak dodaje, kojarzymy mowę nienawiści z komentarzami w necie, w telewizji, sporadycznie w prasie. Jednak to nie tylko to miejsce, gdzie frustraci dokuczają. – Znam trzech minipolityków, których dotknął bolesny atak hejtu. Jeden do tej pory nie wie, co może zrobić z potwarzą, która go dotknęła. Drugi zdecydował się reagować za późno i portal zdążył już wykasować dane hejterów – zgodnie z prawem. Trzeci zareagował i dopadł oprawcę. Hejterem okazał się jakiś uczeń z podstawówki, który nie znał sprawy, a rzucał śmiesznymi zdaniami, bo miał taką fantazję. Dzieciak został skazany – zdradza radny i wierzy, że szkoły wprowadzą w życie jego apel.

/eu/