Fetor na ulicach Raciborza

1
166
Racibórz ZWiK

Przedostatni weekend kwietnia. Piękna wiosna, przyroda budzi się do życia. Jednak zamiast delektować się zapachem kwitnącego bzu, raciborzanie przez kilka dni musieli wdychać siarkowodór. Wszystko przez awarię w oczyszczalni ścieków.

W zakładzie wodociągów mają kilka domysłów, kto mógł spuścić substancję, która zniszczyła całe złoże biologiczne odpowiedzialne za napowietrzanie ścieków. Substancja ta to powód awarii w oczyszczalni ścieków i smrodu unoszącego się w powietrzu w drugiej połowie kwietnia w Raciborzu. Ale po kolei.

Szkodliwej substancji było na tyle dużo lub była w takim stężeniu, że dosłownie zabiła całe złoże bakterii biorących udział w napowietrzaniu, czyli procesie oczyszczania ścieków. To, że coś niedobrego dzieje się w oczyszczalni, odkryto w sobotę, 21 kwietnia. Działania naprawcze prowadzono przez cały weekend. Przez dwa dni próbowano zwiększyć napowietrzanie, niestety bez rezultatu. W poniedziałek, 23 kwietnia, szefostwo ZWiK doszło do wniosku, iż dalsze starania w tym kierunku nie mają sensu i potrzeba bardziej radykalnych działań. Zawiadomiono Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i powołano sztab kryzysowy. Ściągnięto ambulans pomiarowy oraz włączono w akcję straż pożarną. Niestety, we wtorek rano na zagniwającym złożu stwierdzono obecność szkodliwego siarkowodoru. Pomiary nie wykazały zagrożenia dla zdrowia mieszkańców, niemniej stężenie substancji powodowało dokuczliwy, trudny do zniwelowania odór.

Przyczyna awarii – jak podkreślał szef ZWiK Krzysztof Kubek – nie leży po stronie spółki. Sprawę bada policja, jako że wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z działaniami nielegalnymi.

W środę, 25 kwietnia, sytuacja była już w miarę opanowana, choć jak przyznał tego dnia na sesji miejskiej szef ZWiK Krzysztof Kubek, odór – choć już nie tak silny – może jeszcze jakiś czas być momentami odczuwalny. Zniszczone złoże biologiczne musiano usunąć, co trwało kilka dni. Na początek długiego majówkowego weekendu zaplanowano rozruch i powrót do właściwych parametrów oczyszczalni. Kubek poinformował, że przyczyna awarii nie leży po stronie spółki. Sprawę bada policja, jako że wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z działaniami nielegalnymi. Istnieje kilka podejrzeń, kto mógł wpuścić szkodliwą substancję (podczas sesji jeden z radnych pytał o zakład branży chemicznej), ale na dzień dzisiejszy zbyt wcześnie wyrokować. O tym jednak jak silna musiała być ta substancja niech świadczy fakt, iż podczas wielu lat pracy oczyszczalni ścieków nie odnotowano podobnej sytuacji (by unieruchomić dwie komory po 5600 metrów sześć. każda).

Aktualnie, oprócz przywrócenia oczyszczalni do normalnej pracy, najważniejszą sprawą jest ustalenie podmiotu spuszczającego szkodliwe ścieki. Ma to zapobiec powtórzeniu się podobnej sytuacji w przyszłości. Jak bowiem przyznaje prezes Kubek, ZWiK nie ma możliwości działania prewencyjnego w przypadku, gdy ściek taki trafi już na oczyszczalnię. A potem do Odry, bo w końcu tam lądują ścieki. Mniej czy bardziej oczyszczone.

Fot. Anna Łapka

Bartek Rek