Czarnobyl. 30 lat po katastrofie

1
164
Szymański, Czarnobyl 30 lat później

Patryk Szymański nie pamięta dnia, w którym w Czarnobylu doszło do wybuchu reaktora jądrowego. Miał wówczas zaledwie pół roku. Ale za sprawą przyjaźni dwóch rodzin – polskiej i ukraińskiej, 30 lat po katastrofie postanowił odwiedzić to miejsce z aparatem fotograficznym. 25 lutego w Galerii Sztuk Wszelakich w Kędzierzynie-Koźlu odbędzie się kolejne „Spotkanie podróżnicze w MOK”. Jego gościem będzie właśnie Szymański.

Czy Czarnobyl "od zawsze" był w Pana świadomości?
Urodziłem się 6 miesięcy przed wybuchem. W czasie katastrofy moja mama przebywała nawet na Ukrainie, choć z dala od eksplozji. Czarnobyl od zawsze gdzieś istniał obok mnie, w artykułach gazet, w rozmowach, w wiadomościach itp. Moja wystawa zdjęć prezentuje Prypeć ogólnie, nie historię Swietłany [Swietłana Szynkarenko jest przyjaciółką rodziny Patryka Szymańskiego, wraz z dziećmi przeżyła katastrofę w Czarnbylu – przyp. red] , chociaż to z jej powodu tam w ogóle pojechałem.

Czy przed wyprawą do Czarnobyla miał Pan jakieś wyobrażenia na temat tego, co Pan zobaczy?
Starałem się nie mieć wyobrażeń, bo podróże dały mi to doświadczenie, że takie wyobrażenia rzadko są prawdziwe. Oczekiwałem po prostu opuszczonego miasta, zawieszonego w czasie, w okresie Zimnej Wojny. Jechałem tam z jednym konkretnym celem – zobaczyć mieszkanie Swietłany, która jest przyjaciółką rodziny. Wszystkie pozostałe miejsca i wydarzenia, chociaż ciekawe, były drugorzędne.

Co najbardziej Pana zaskoczyło podczas wizyty w Czarnobylu?
To, że Czarnobyl jest zamieszkany. Posiada obecnie do ok. 3 tys. mieszkańców, sezonowo. Są jeszcze samosioły, czyli rdzenni mieszkańcy Strefy, którzy wrócili do okolicznych wsi i mieszkają w swoich domach, samotnie, jak np. Olga Juszczenko, jedyna i ostatnia mieszkanka wsi Łubianki, którą miałem przyjemność poznać.

Na swojej stroni pisze Pan o sobie "Kulturoznawca, filmoznawca i teatrolog, specjalista od nowych mediów", ale także fotograf. Dlaczego postawił Pan przede wszystkim na fotografię?
Nie jestem profesjonalnym fotografem. Nie zajmuję się tym zawodowo, ale fotografuję co tylko mogę w czasie swoich podróży. Aparat miałem od dziecka, a rodzinne albumy zapychają w domu cały regał. Ale są to zdjęcia rodzinne, fotografię jako sztukę odkryłem nieco później.

A skąd zamiłowanie do podróży?
Jeśli życie w ogóle ma jakiś sens, to jest nim na pewno wypełnienie go podróżami.

 

Katarzyna Czyż
fot. Patryk Szymański / fandago.org.pl