Kędzierzyn-Koźle: Wernisaż wystawy Stanisława Kawali

5
155
Stanisław Kawala Kędzierzyn-Koźle
Wystawa, którą można zobaczyć w Domu Kultury Chemik, jest to już kolejna wystawa Pana prac w Kędzierzynie-Koźlu. Ile wystaw ma Pan już za sobą? Czy któraś była dla Pana szczególna, może pierwsza, jak ją Pan wspomina?
 
 
Jest to moja czwarta indywidualna wystawa. Wszystkie wcześniejsze niosły ze sobą różnorakie emocje i oczekiwania. Najważniejsza jest zawsze ta pierwsza. W kręgu moich najbliższych znajomych nikt nie wiedział, że maluję. Ilość prac pozwoliła na organizację w 2015 roku pierwszej indywidualnej wystawy. Emocje ogromne, odbiór bardzo, bardzo pozytywny.
 
 
Każda wystawa to ogromny wysiłek organizacyjny. Czy przy tym całym zamieszaniu pojawia się u Pana stres, jak odwiedzający ocenią prace?
 
 
Jak każde przedsięwzięcie organizacyjne wymaga energii, czasu i zaangażowania. Jeżeli chodzi o sprawy poza malarskie staram się działać pragmatycznie. Nie zastanawiam się nad oczekiwaniami innych. Maluję obrazy, które są częścią mojej osobowości, umiejętności i jako takie pokazują mnie samego.
 
 
Czy zdanie innych jest dla Pana ważne?  Jakie zwykle pojawiają się komentarze? 
 
 
Opinie, zdanie odbiorców jest o tyle ważne, że pozwala mi na porównanie, czy obraz przekazuje treść oraz nastrój z moimi odczuciami. Komentarze na ogół są pozytywne, ponieważ kolory i czytelność tematu są dosyć jednoznaczne.
 
 
Idąc na wystawę Pańskich prac do Domu Kultury Chemik, czego możemy się spodziewać? 
 
 
Czego można oczekiwać obecnie. Sądzę, że jak zawsze dużo koloru, nowych tematów oraz nowego cyklu poświęconego kobietom.
 
 
 
Czy zawsze kobieta dominuje w Pańskim malarstwie? Co Pan lubi malować? Jaka tematyka dominuje w Pańskich obrazach i dlaczego?
 
 
Cykl „kobiety” to pierwsza taka prezentacja. Tematyka moich obrazów to zdecydowanie motywy inspirowane przyrodą, którą interpretuję w swój sposób. Jest część obrazów, które powstały jako pochodna moich zainteresowań światem niematerialnym. Widząc je w umyśle, mam impuls do malowania.
 
 
Jak zaczęła się Pana przygoda z malarstwem? Podobno maluje Pan od niedawna. 
 
 
Moja przygoda z malowaniem trwa obecnie około 2 lat.  W 2015 roku Katarzyna Nossek-Dżaluk -artysta malarz z Kędzierzyna-Koźla wyraziła  pozytywną opinię, widząc jeden z moich starych obrazów. Potrzebowałem trochę czasu, zanim uwierzyłem w swoje umiejętności.
 
 
Czym dla Pana jest dzisiaj malarstwo? Formą rozrywki, chwilą wytchnienia czy pracą? A może formą wyrażenia siebie?  Dla kogo Pan maluje?
 
 
Czym jest dla mnie malarstwo. Pasją, częścią mojego życia, spełnieniem, dawaniem siebie innym.
 
 
Skąd Pan czerpie inspiracje? Czy nieustannie Pan myśli, co można by namalować? 
 
 
Inspiracja ta przychodzi sama. Patrząc na coś, słuchając, zastanawiając się nad czymś, widzę obrazy. Staram się wówczas narysować szkic koncepcyjny, aby zachować ulotną chwilę.
 
 
 
Co Pana zdaniem wyróżnia Pana na tle innych malarzy? Podobno nie używa Pan koloru czarnego? To prawda? Czy to znaczy, że Pana sztuka jest radosna, a nie przygnębiająca?
 
 
Staram się, aby obrazy zawierały w sobie właściwą formę związaną z tematem tj. linearność, geometrię, kolory, rytm, zestawienia kontrastów. Unikanie koloru czarnego wynika prawdopodobnie z mojego wrodzonego optymizmu. Poszukując radości życia i chcąc ją dawać w swoich pracach, kolor czarny pozostawiam innym na inne okazje.
 
 
Ile obrazów ma Pan na swoim koncie? Czy większość Pan nadal ma, czy może zostały sprzedane?
 
 
Namalowałem w ciągu ostatnich 2 lat około 50 obrazów. Większość posiadam nadal, część sprzedałem.
 
 
 
Czy maluje Pan także obrazy na prośbę czy zlecenie
 
 
Maluję na ogół tylko dla siebie, okazjonalnie na zlecenie.
 
 
Zwykle jak długo Pan pracuje nad obrazem? Od pomysłu do realizacji…
 
 
Realizacja obrazu zajmuje mi około od 5-7 dni do miesiąca. Czasami maluję kilka obrazów równocześnie.
 
 
Malowanie daje Panu radość? Co najbardziej Pan lubi, a może jest coś za czym Pan nie przepada? 
 
 
Co daje malowanie. Realizacja siebie, ten szczególny rodzaj radości, przygody intelektualnej, satysfakcji. Chwila kiedy kładę ostatnie pociągnięcia to radość, radość. A kiedy patrzę na twarze oglądających podczas wernisażu, widzę całą gamę emocji.
 
 
Dziękuję za rozmowę.
 
 
Również dziękuję. Pozdrawiam czytelników. Żyjmy pasją z pasją.
 
 
Krystyna Stanik