Wielki Piątek – czas zadumy

4
15
Fot. Justyna Koniszewska

Dzisiejszego dnia przeżywamy Wielki Piątek. To drugi dzień Triduum Paschalnego, który rozpoczyna Wielki Czwartek. Już tylko kilka dni dzieli nas od Świąt Wielkiej Nocy. Chciejmy się jednak pochylić nad tajemnicą Męki Pańskiej. Ulicami naszych miast tydzień temu przeszły Drogi Krzyżowe. Była to jedyna okazja, aby nabożeństwo Męki Pańskiej przeżyć bez zbędnego pragmatyzmu, wyuczonych formułek i zdań. W ten jeden piątkowy wieczór jawnie manifestujemy wiarę w Boga. Wystawiamy się na widok publiczny, możliwe wyśmianie i szyderstwo ze strony przechodniów. Wychodzimy z ciemnych ławek wielkich kościołów, aby pokazać reszcie społeczeństwa, że wierzymy prawdziwie.

 

Zobacz fotorelację z Drogi Krzyżowej ulicami Wodzisławia. Tegoroczna, rozpoczęła się w kościele św. Herberta, a swój finał miała w kościele Świętej Trójcy.

 

Mamy przed sobą 14 przystanków, stacji. Kilkanaście rozważań na tematy, o których uczymy się od najmłodszych lat, a tak naprawdę rozumiemy je jak dzieci. Lecz mimo wszystko wyruszamy. Żeby zrozumieć, przeżyć kolejny raz, ale w inny sposób. Choć idziemy w tłumie, każdy sam jest w drodze. Z własnymi problemami dnia codziennego. Ze słabościami, które nas niszczą. Z krzyżem, pod którego ciężarem upadamy więcej razy niż Jezus. Szukamy Boga podobnego do nas – słabego, u kresu wytrzymałości, bezsilnego. Odnajdujemy Go u schyłku życia. Razem zostajemy skazani, bierzemy krzyż, wyruszamy.

 

Zobacz fotorelację z Drogi Krzyżowej ulicami Raciborza. Wierni raciborskich parafii spotkali się w kościele przy Warszawskiej.

 

Droga jest trudna, pełna bólu i cierpienia. Ktoś nam pomaga, ktoś zagaduje. Jesteśmy sami, ale nie osamotnieni. Możemy liczyć na pomocną dłoń bliźniego. Nikt nie pozwoli nam upaść i już nie wstać. Na końcu drogi nie ma szczęśliwego zakończenia. Lecz czy rzeczywiście?

 

Zobacz fotorelację z Ekstremalnej Drogi Krzyżowe w Rudach. Ponad 500 wiernych wyruszyło nocą, aby przez 40 kilometrów manifestować swój akt wiary.

 

Wierzymy, że śmierć nie jest końcem, ale początkiem. Grób dla chrześcijanina nie może być finałem, ale jedynie porzuceniem starego życia i początkiem nowego, czystego oraz pełniejszego. Mówi się, że "Miarą wielkości człowieka jest wyzwanie, którego się podjął i wygrał". Wyzwanie większości z nas, miało wymiar dłuższego spaceru. Jednak mimo wszystko zostało podjęte, a wygrana jest indywidualna dla każdego.

/jk/