Kronika Wodzisławia Śląskiego – cenne odkrycie na strychu

4
32
foto_kronika.jpg

Dzięki zamieszczonej, zatartej już prawie pieczątce wiemy, że praca powstała w ówczesnej Szkole Powszechnej w Wodzisławiu Śląskim (obecnie Liceum 14 Pułku Powstańców Śląskich), a jego inspiratorem był najpewniej ówczesny nauczyciel historii. Odkryty album poświęcony został jednemu z najcięższych okresów w historii Wodzisławia Śląskiego jakim było pierwsze dziesięciolecie po II wojnie światowej, obejmujące okres do roku 1955. Miasto było wówczas w 80% zniszczone, z wielu kamienic pozostały w gruzy. Na ich miejsce budowano nowe. Dziś już prawie nie widać, że niemal 3/4 wodzisławskiego Rynku ma nie tylko całkowicie nową, lecz i istotnie zmienioną zabudowę. Istniejące kamienice przyrynkowe zaprojektował nieżyjący już profesor politechniki w Gliwicach, architekt Franciszek Maurer, który swoją twórczość oparł m.in. na architekturze doby renesansu.

Album rozpoczyna pastelowa rycina wykonana brązową kredką na tekturowym kartonie. Autor dzieła na jednej stronie ukazał płonące mury północnej części wodzisławskiego rynku z marca 1945 r. z kościołem parafialnym w tle, w otoczeniu odbudowanego naroża północno – zachodniego rynku. Rysunek jest symboliczny i wymowny. Można go zatytułować: Jak feniks z popiołu, bo tak należy nazwać fenomen odbudowy wodzisławskiej starówki.

Bardzo cenną dla historii miasta jest załączony w albumie plan miasta w skali 1:2500, gdzie na żółto zaznaczono obiekty zburzone, nadające się tylko do rozbiórki, kolorem czerwonym oznaczono obiekty uszkodzone nadające się do odbudowy. Trzecią grupę na załączonej mapie stanowiły zabudowania oznaczone kolorem brązowym, które ocalały lub zostały mało uszkodzone.

Jak się okazuje mapa jest bezcennym źródłem historycznym, a jej oryginał powstał w kwietniu 1945 r. Wśród obiektów uszkodzonych znalazł się kościół parafialny wraz z probostwem, pałac Dietrichsteinów (obecnie siedziba Muzeum i USC), klasztor pofranciszkański. Doszczętnie wypalony został przyległy do klasztoru kościół ewangelicki, który planowano po wojnie rozebrać. Odpowiedzialna, odważna i mądra decyzja ówczesnego konserwatora zabytków Adama Kudły ocaliła ten obiekt powstały w XIII w. Wiele kamienic zaznaczonych na mapie planowano odbudować, co się nie powiodło ze względu na koszty i ówczesną politykę związaną z nacjonalizacją starówki wodzisławskiej. Przykładem takim może być kwartał przy ulicy Wincentego Styczyńskiego, gdzie wyburzono starą aptekę, budynek starego szpitala oraz dom św. Józefa fundacji proboszcza Franciszka Schnalke, a teren upaństwowiono.

Ciekawą partię materiału historycznego stanowią zdjęcia. Jest ich łącznie 20 sztuk. Wśród nich jest ujęcie zniszczonego prezbiterium kościoła ewangelickiego, czy zniszczonego domu przy ulicy Zamkowej, Świerczewskiego. Do tego są sugestywne opisy: „Ruiny i zgliszcza; zburzone domy, przeorane bombami ulice- oto obraz wyzwolonego w 1945 r. Wodzisławia. Zniszczenia wojenne były ogromne. Wynosiły około 80 proc. Szczególnie zniszczeniu uległo centrum miasta. Jego północna i zachodnia część przedstawiała jedno wielkie rumowisko. Straszliwy obraz przedstawiały palące się domy, kupy gruzu, powyginane dźwigary, połamane drzwi, okna, podłogi, popękane ściany i straszliwą pustką ziejące pokoje. Uszkodzeniu uległy prawie wszystkie domy. Świadczyły o tym wybite pociskami dziury, stłuczone szyby, pozrywane dachówki i zniszczone dachy”. Na innej karcie kroniki – albumu czytamy: „Pewnego pięknego, wiosennego dnia 1945 r. przeciągłe, pełne radości gwizdy syren obwieściły światu koniec II wojny światowej. Skończyły się lata okupacji, lata udręki i głodu, lata pożogi i wojny… Do walki tutaj przystąpili również mieszkańcy Wodzisławia. Zastukały kilofy, zgrzytnęły łopaty, potoczyły się wózki załadowane gruzem. Pracowali wszyscy, pracowali z zapałem i młodzi i starzy. Wspólnymi siłami udało się najpierw uprzątnąć ulice z gruzu a potem przystąpiono do odbudowy. Z roku na rok coraz więcej domów podniosło się z ruin. Mieszkańcom prywatnym pomogło Państwowo Przedsiębiorstwo Budowlane. Trudy nie poszły na marne. Po dziesięciu latach Polski Ludowej stanęło nowe piękniejsze miasto. Do dziś zniknęły już prawie ślady wojny, tylko, gdzieniegdzie widnieją jeszcze szczątki pożogi wojennej, które szybko znikają. Rynek pokrył się pięknymi stylowymi kamieniczkami i blokami mieszkalnymi, w których mieszkają ludzie pracy, przodownicy kopalń. Piękne arkady wróciły miastu charakter zabytkowego grodu. Oprócz rynku odbudowano i inne części miasta, odbudowano ośrodki kulturalne i zdrowotne. Ślady wojny znikają szybko. Po dziesięciu latach Polski Ludowej mieszkańcy Wodzisławia mogą z dumą patrzeć na swój dorobek, na swoje osiągnięcia”.

Również dość długi tekst poświęcony został ówczesnej Szkole Powszechnej, która tak jak inne budynki śródmieścia uległa znacznym uszkodzeniom. Liczne były wyrwy w murach, uszkodzony został dach. Placówka zmagała się z brakiem umeblowania, pomocy pedagogicznych, ale także brakiem kadr nauczycielskich. Dzięki zaangażowaniu ówczesnego kierownika Rudolfa Bonarka udało się szkołę przywrócić do użytku.

Wiele zdjęć w albumie przedstawia już Wodzisław odbudowany, gdzie przejawia się szara, siermiężna rzeczywistość lat 50.tych ubiegłego wieku. Z opisów wynika, że była traktowana jako postęp w stosunku od tego, czego doświadczyli Wodzisławianie kilka lat wcześniej.

Dzięki odkrytemu albumowi – kronice możemy wiele się dowiedzieć o tych trudnych czasach. Czasów – pustki – biedy – beznadziei – ciężkiej, ofiarnej pracy – odbudowy miasta i sprawdzić jakim był Wodzisław po 1945 r. a jakim jest teraz.

foto: UM Wodzisław
tekst: Sławomir Kulpa