Wodzisław Śląski: „Manta” otwarta

6
364
01_manta_foto.jpg

W środę 14 października oficjalnie otwarto wyremontowany basen na Wilchwach. Zmodernizowany obiekt nosi nazwę „Manta”. Na konferencji prasowej, która towarzyszyła otwarciu pływalni, wiceprezydent miasta Barbara Chrobok, która pilotowała inwestycję zauważyła: – Trudno mówić o remoncie. Właściwie to basen został zbudowany od nowa. Ze starej konstrukcji zostało niewiele więcej niż przysłowiowe 4 ściany. Cała reszta to efekt zastosowania w pełni nowoczesnych, atestowanych rozwiązań i materiałów. – Gruntowna modernizacja starej, wysłużonej i stopniowo chylącej się ku nieuchronnemu upadkowi konstrukcji trwała niecałe pół roku. 7 kwietnia miasto podpisało umowę na wykonanie tej inwestycji z firmą. Duża inwestycja kosztowała Wodzisław circa 5 milionów zł, ale nie oznacza to bynajmniej, że z miejskiej kasy wypłynęło aż tyle pieniędzy. Jeszcze przed podpisaniem umowy ratusz zapewnił sobie wsparcie środków zewnętrznych. Gros z nich pochodziło z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na lata 2007-2013. Z tego źródła na remont wodzisławskiej pływalni wyasygnowano aż 2,9 miliona zł. Dalszą część montażu finansowego zapewniło Ministerstwo Sportu i Turystyki, które wyłożyło na modernizację 1,6 miliona zł. Miasto włożyło do projektu ok. pół miliona własnych środków. Na konferencji prasowej prezydent Mieczysław Kieca, niewątpliwie zadowolony z powodzenia przedsięwzięcia, bardzo chwalił zaangażowanie wiceprezydent Chrobok w prowadzenie inwestycji. Według prezydenta to właśnie jego zastępczyni była tą osobą, która wzięła na swoje barki odpowiedzialność za powodzenie projektu i która najmocniej opowiadała się za błyskawicznym podjęciem działań zmierzających do rewitalizacji starego obiektu. Wiceprezydent podczas spotkania z dziennikarzami zauważyła, że alternatywą wobec daleko idącego remontu basenu jest jego wyburzenie. Według niej pływalnię na Wilchwach ten los czekałby już w 2016 r. Wyremontowany basen jest monitorowany, tak żeby nie stał się celem aktów wandalizmu, które w Wodzisławiu zaczęły pomału przybierać rozmiar plagi egipskiej. W środku na klienta pływalni czekają ciepłe kolory, atmosfera nowoczesności i komfortu. Sam basen podzielony jest na 6 torów o długości 25 metrów. Pierwszy z nich dostosowany jest specjalnie dla potrzeb osób niepełnosprawnych. Zaopatrzony został w specjalnie zaprojektowane drabinki oraz windę. Tor ten może służyć również do nauki pływania. Głębokość basenu w najgłębszym miejscu wynosi 1,9 m, co oznacza, że niecka została pogłębiona o 10 cm. Dzięki nowoczesnemu systemowi filtrowania wody na basen można chodzić bez czepka, co z pewnością uraduje wszystkich tych, którzy notorycznie zapominają tej części stroju kąpielowego. Obok basenu znajduje się jacuzzi. Sceptycznie nastawieni do inwestycji wypominają, że na obiekcie zabrakło sauny, która kiedyś była częścią pływalni. Wiceprezydent Chrobok i dyrektor basenu Mariusz Blazy odpierają te zarzuty, argumentując, że zainstalowanie sauny w nowym obiekcie nie było możliwe z powodów konstrukcyjnych. Zastępczyni prezydenta Kiecy stwierdziła: – Brak sauny jest pochodną problemów, na które natrafiliśmy przy przebudowie fundamentów. Ich konstrukcja uniemożliwiała poszerzenie „Manty” o saunę.

Tym niemniej jednak pływalnia doczeka się sauny zewnętrznej. Obecnie nic nie stoi na przeszkodzie dalszej realizacji zadania w tym kierunku. – Pierwszymi użytkownikami wersji 2.0 basenu byli uczniowie Szkoły Podstawowej nr 8 w Wodzisławiu Śl. Brak sauny nie był ich największym zmartwieniem. Dużą łyżkę dziegciu stanowi jednak nie brak sauny, ale dojazd do obiektu i możliwość zaparkowania. Parking przed basenem, który jest pozostałością po KWK 1 maja, przypomina bowiem krajobraz, po którym pół wieku spacerował Neil Armstrong. Nawierzchnia z trylinki jest zniszczona i w wielu miejscach zapadnięta. Po deszczach wypełnia ją woda. Drogi dojazdowej natomiast trudno nie nazwać inaczej jak tylko reliktem poprzedniego ustroju, który przypadkowo przetrwał 30 lat po upadku socjalizmu w Polsce. Magistrat, ustami wiceprezydenta Szymczaka, zauważa: – Niestety nie są to miejskie tereny. Należą one do skarbu państwa i jako takie pozostają one poza naszymi możliwościami wpływu.

Leszek Iwulski

Fot. Leszek Iwulski