Kędzierzyn-Koźle: Janusz Rudnicki niezasłużony dla miasta

3
82
01_rudnicki_foto.jpg

Pięćdziesięcioosobowa grupa mieszkańców złożyła wniosek do Komisji Prawno-Administracyjnej o nadanie honorowego tytułu "Załużony dla Miasta Kędzierzyna-Koźla", znanemu pisarzowi – Januszowi Rudnickiemu. Ten ceniony na całym świecie prozaik (w 2010 nominowany do nagrody Nike za zbiór opowiadań "Śmierć czeskiego psa" – przyp.red.) urodził się i mieszkał w  Kędzierzynie-Koźlu i do tej pory (na stałę mieszka w Hamburgu – przyp.red.) bywa w nim regularnie. Warto dodać, że choć z właściwą sobie ironią i dystansem, to prawie w każdej książce wspomina rodzinne miasto. Członkowie Komisji Prawno-Administracyjnej (stosunkiem głosów 2 za, 1 przeciw i 3 wstrzymujących się) zaopiniowali wniosek mieszkańców pozytywnie, po czym trafił on pod obrady Rady Miasta. Kwestia nadania honorowego tytułu Januszowi Rudnickiemu nie spodobała się wszystkim radnym, ale nikt nie spodziewał się, że na sesji Rady Miasta może dojść do "rzucania mięsem" z powodu literackich środków wyrazu. Grzegorz Peczkis z PiS-u bardzo nerwowo zareagował na wniosek. – Kto złożył pismo o nadanie tego tytułu? – grzmiał groźnie. – Nie wiem, czy państwo zaznajomiliście się z twórczością pana Rudnickiego? Według mnie, na tym, że urodził się w Kędzierzynie-Koźlu, kończą się jego zasługi dla miasta – stwiedził. Radny wnikliwe przeanalizował twórczość Rudnickiego pod względem częstotliwości występowania w niej wulgaryzmów i uznał, że pisarz nie jest wzorem do naśladowania, szczególnie dla młodych ludzi. – Chciałbym, żebyście Państwo mieli świadomość kogo promujemy – zwrócił się do radnych, czytając wybrane fragmenty "Śmierci czeskiego psa", które obfitują w nieparlamentarne słownictwo. – Dokonałem analizy statystycznej tekstów tego artysty i w tym jednym dziele jest 79 stron z  inwektywami – denerwował się Peczkis, określając twórczość Rudnickiego "gównem i chłamem". Doszło do tego, że przewodniczący Rady Miasta musiał radnemu odebrać głos i zarządzić przerwę. Później Michał Nowak, który jest przewodniczącym Komisji Prawno-Administracyjnej, komentował wypowiedź radnego. – Po tym, co usłyszałem, opadły mi ręce – powiedział. – Janusz Rudnicki jest uznawany wśród krytyków literatury za jednego z najwybitniejszych prozaików w Polsce. Jak można się oburzać, że w twórczości literackiej, która rządzi się swoimi prawami, padają wulgaryzmy – dziwi się Nowak. Rudnicki posługuje się w swojej twórczości groteską, przerysowaniem, a to są środki artystyczne, które w przypadku ''Śmierci czeskiego psa'' mają na celu kpinę z wulgaryzacji języka polskiego, poprzez doprowadzenie tej wulgaryzacji do absurdu – powiedział Nowak. Według radnego, Rudnicki – jak nikt inny – zasługuje na tytuł, chociażby dlatego, że dzięki jego twórczości Kędzierzyn-Koźle nie kojarzy się tylko z siatkówką, ale również z literaturą. Dyskusja nad przyznaniem  tytułu pisarzowi toczyła się ponad godzinę. Za przyjęciem uchwały zagłosowało 6 radnych, 4 wstrzymało się od głosu, a 10 było przeciw. Tytuł otrzymali m.in.   długoletni samorządowiec Ryszar Pacułt czy biznesmen i mecenas kultury – Zenon Maślona, skądinąd przyjaciel Rudnickiego. Po sesji (którą można było również obejrzeć online) na forach społecznościowych rozgorzała dyskusja. Wiele osób uznało, że to obóz PO, który ma większość w Radzie Miasta, jest odpowiedzialny za żenujący wynik głosowania. Radnym zarzucano tchórzostwo, zaściankowość i głupotę. Na stronie Fundacji "Wiedzieć Więcej" szbko pojawił się wpis: "Aby podbić słupki popularności, wystarczy zacytować wulgaryzmy. Rada debatowała nad 9 uchwałami, a zapamiętamy tylko tę, która trwale podkreślić zaściankowość miasta". Warto wspomnieć, że radny Grzegorz Peczkis startuje z ramienia partii PiS na senatora w październikowych wyborach parlamentarnych. Z tego względu jego "wystąpienie" można uznać za próbę lansowania własnej osoby. Z kolei nieświadomy swojej popularności Janusz Rudnicki w jednym z wywiadów udzielonych "Gazecie Wyborczej" tak odpowiedział na pytanie redaktora, pytającego go, dlaczego tak klnie? – „Wyobraża pan sobie nasz język bez wulgaryzmów? Smakowałby jak odstana herbata. Zapadłby się w sobie jak szczęka bez zębów. Wulgaryzmy to maszty statku języka polskiego. Na nich dopiero rozpiąć można czyste, białe żagle mowy wysokiej. Ja tu się powtórzę, ale właśnie ich zazdroszczą nam Czesi. Tego, ile przedrostków dodać można do tych dwóch czasowników, wyrażających w zasadzie rytmiczny ruch biodrami. I za każdym razem znaczenie będzie inne” – mówił Rudnicki. Pozostaje pytanie, czy sam pisarz w ogóle chciałby dostać tytuł "Zasłużonego dla Miasta" i czy jego wpływowy kolega Zenon Maślona po takim show, jaki zafundowali miastu kędzierzyńscy samorządowcy, nie uzna przyznanego mu tytułu za afront.  

Nota biograficzna: Janusz Rudnicki (ur.13 listopada 1956 roku w Kędzierzynie-Koźlu) prozaik i eseista. Był działaczem NSZZ ''Solidarność''. Internowany po wprowadzeniu stanu wojennego. Emigrował do Niemiec w 1983 roku. Debiutował opowiadaniem w berlińskim "Archipelagu". Studiował slawistykę i germanistykę na hamburskim uniwersytecie. Stały współpracownik miesięcznika "Twórczość", w którym publikuje cykl "Listy z Hamburga". Nominowany do nagrody literackiej Nike w 2008 za "Chodźcie, idziemy" oraz finalista Nagrody Literackiej Nike 2010 za "Śmierć czeskiego psa".

Katarzyna Solarz

Fot. Elżbieta Lempp, materiały culture.pl