Biały protest

1
19
01-strajk.jpg
Pielęgniarki za swoją ciężką pracę dostają grosze. Mają coraz więcej obowiązków. Jeśli sytuacja się nie zmieni, to wkrótce nie będzie miał kto pracować obok łóżek pacjentów.
 
 
 
Pielęgniarki z wodzisławskiego szpitala zaprotestowały. Biały personel w miejskiej lecznicy podjął akcję protestacyjną polegającą przede wszystkim na uświadomieniu pacjentów, jak niebezpieczna jest sytuacja, w której położenie pielęgniarek jest po prostu dramatyczne. Realia to niskie płace. Realia to za mała liczba sióstr opiekujących się chorymi. Realia to ciągłe i ciągłe zwiększanie zakresu obowiązków, dokładanie papierkowej roboty. Siostry z wodzisławskiego szpitala zastrajkowały podobnie jak ich koleżanki i koledzy w całej Polsce. W obydwu szpitalach powiatu wodzisławskiego pracuje łącznie 96 położnych i 436 pielęgniarek. Protest przebiegał pod hasłem "Nie mamy powodów do świętowania, mamy powody do strajkowania". Siostry jednak nawet przez minutę nie odeszły od łóżek pacjentów. Chodziły w koszulkach z napisem „Protest”, rozdawały ulotki, wysłały do włodarzy powiatu i miast Rydułtowy, Radlin i Wodzisław list opisujący ich fatalne położenie oraz swoje propozycje zmian. Postulaty strajkujących pielęgniarek przebiegają w dwóch płaszczyznach. Pierwsza z nich to płaszczyzna płacowa. Pielęgniarki nie miały podwyżki wynagrodzenia od 2009r. Druga sfera powodów, dla których siostry odeszły na dwie godziny od łóżek pacjentów i pikietowały pod szpitalem to sprawy związane z organizacją pracy. Po pierwsze i najważniejsze pielęgniarek jest stanowczo za mało jak na potrzeby naszego systemu opieki medycznej. W Szwajcarii na 1000 mieszkańców przypada 16 pielęgniarek. W Polsce ich liczba oscyluje raptem w granicach 5,2. Na biały personel spada coraz więcej obowiązków. To już nie tylko codzienna, ciężka praca przy łóżkach pacjentów. To już nie tylko nieoceniona pomoc sióstr przy zabiegach. Dzisiaj na pielęgniarki spada również ciężar pracy administracyjnej. Przypadek każdego pacjenta wymaga szczegółowych opisów, w szpitalach produkuje się coraz więcej dokumentacji. Jolanta Muskała – przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych powiedziała nam z przekąsem: – NFZ bardziej troszczy się o tego elektronicznego pacjenta niż tego rzeczywistego. Cały czas dokłada się nam obowiązków, za którymi nie idą absolutnie żadne gratyfikacje. W ten sposób mamy coraz mniej czasu na wykonywanie naszych podstawowych obowiązków. Pielęgniarki uważają, że problem nadmiernego obciążenia obowiązkami, który w ostatecznym rozrachunku jest przecież szkodliwy dla pacjenta może być załatwiony, jeśli określi się niezbędną liczbę pielęgniarek i położnych przy podpisywaniu kontraktów z NFZ. Według białego personelu powinno się zagwarantować również takie rozwiązania, które zabezpieczają czas pracy pielęgniarek i położnych, ponieważ to gwarantuje ciągłość opieki nad pacjentów. Dzisiaj w niektórych szpitalach dochodzi już bowiem do tak absurdalnych sytuacji, w których jedna pielęgniarka musi obsługiwać cały oddział. Siostry mają czas praktycznie na to by wypełnić zalecenia lekarza i zrobić zastrzyk. Na bliższy kontakt z chorym zwyczajnie już go brakuje. Jednocześnie zmniejszeniu liczby pielęgniarek nie towarzyszy w ogóle wymiana pokoleniowa. Jedna z sióstr zauważa: – pielęgniarek jest coraz mniej i coraz mniej osób wybiera tę ścieżkę kariery zawodowej. Młode dziewczyny, które już decydują się na pielęgniarstwo, po skończeniu studiów w tym zakresie bardzo często wyjeżdżają na Zachód i tam świadczą usługi pielęgniarskie.  Jolanta Muskała dodaje z sarkazmem: – państwo polskie widocznie stać na to, żeby szkolić wyspecjalizowany personel, a następnie za darmo eksportować go do krajów zachodniej Europy. Która z dziewczyn wkładająca mnóstwo serca, czasu, a nierzadko pieniędzy w swoje kwalifikacje będzie chciała robić w Polsce za 150 czy 1600 zł. na rękę? Wysoce wykwalifikowane  siostry opuszczają mury naszych uczelni i kupują bilet do Niemiec, Holandii, czy Norwegii. Tam są witane z otwartymi ramionami. Tymczasem średnia wieku pielęgniarek w naszym szpitalu wynosi już 48 lat. Według pielęgniarek przyczyna jest prosta. Młode dziewczyny nie chcą decydować się na pracę w zawodzie, w którym są tak złe warunki pracy i płacy.  Jeśli postulaty pielęgniarek nie zostaną spełnione, prawdopodobnie w dniu 9 września dojdzie do strajku generalnego. W opinii pielęgniarek, jeśli nie dojdzie do radykalnej zmiany na lepsze ich sytuacji, to wówczas szpitale będą po prostu zamykane. I to nie ze względu na brak wykwalifikowanych medyków, ale właśnie pielęgniarek, które w codziennej, ciężkiej i żmudnej pracy każdą minutę swojego czasu starają się poświęcić pacjentowi.
 
 
Leszek Iwulski
 
 
Jolanta Muskała
Przewodnicząca MOZ Związku Zawodowego Pielęgniarek
 
Nasza ubiegłotygodniowa akcja miała na celu przede wszystkim uświadomienie pacjentom, ale i zwykłym mieszkańcom powiatu w jak tragicznym stanie znajduje się stan pielęgniarski. Wbrew pozorom nie jest to jednak wyłącznie sprawa białego personelu. Jeśli polityka państwa, samorządów nie zmieni się w istotnym zakresie ucierpią przede wszystkim zwykli ludzie. Pacjenci. Już teraz jest nas stanowczo za mało, byśmy mogły w odpowiedni sposób zajmować się chorymi. Spada na nas coraz więcej obowiązków. Niestety znaczna część tych obowiązków nie ma charakteru związanego ze służba zdrowia. Coraz częściej toniemy w papierach, raportach, dokumentacjach. Oczywiście nie otrzymujemy za to żadnej gratyfikacji. Pielęgniarek jest coraz mniej, a porównanie liczby sióstr z krajami Europy Zachodniej nie wypada już nawet blado, a wręcz żenująco. Różnice są kolosalne. W Szwajcarii na 1000 mieszkańców przypada 16 pielęgniarek. U nas jest to raptem 5 sióstr. Co więcej średnia wieku personelu wciąż się podnosi. W naszym szpitalu średnia wieku pielęgniarek i położnych wynosi 48 lat. A nowego narybku nie widać. Trudno się zresztą dziwić temu, że młoda dziewczyna, która za publiczne pieniądze wykształci się na wysoce wykwalifikowaną pielęgniarkę lub położną nie chce tyrać w Polsce za 1500 czy 1600 zł na rękę. Robi uprawnienia na Zachodnią Europę i zarabia tyle samo, tyle że w euro. Paradoksem jest to, że nasze pielęgniarki są tak wysoce cenione w zachodniej Europie, że docenia się ich zaangażowanie w pracę, ich wiedzę, ich kompetencje, a w Polsce systematycznie się nas pomija w dyskucjach o kondycji służby zdrowia. Nasza akcja protestacyjna jednak nie jest jednak ukierunkowana wyłącznie na podniesienie zarobków. Żądamy ustalenia dolnych limitów liczb pielęgniarek na oddziale i to nie na poziomie niezbędnego minimum. Nie na poziomie granicy bezpieczeństwa pacjenta. Nie może być tak, że dzisiaj po prostu fizycznie nie mamy czasu na to, by troskliwie zająć się chorym, by z nim porozmawiać, wyjaśnić mu jak będzie przebiegać pielęgnacja. Nie może być tak, że znajdujemy czas wyłącznie na to by wypełnić zalecenia lekarza i zrobić zastrzyk. Dlatego też chcemy, by kontrakty z NFZ-em również określały minimalna liczbę pielęgniarek. Jeśli ktoś nie zechce tych naszych postulatów, niezbyt przecież wygórowanych, wziąć pod uwagę, to dojdzie do tego, że oddziały w szpitalach nie będą zamykane ze względu na brak medyków, ale właśnie pielęgniarek. Taka sytuacja jest coraz bliższa. Rządzący muszą zdać sobie sprawę z tego, że w ciągu kilku następnych lat gros pielęgniarek odejdzie z zawodu. Kto je zastąpi? W województwie śląskim w tym roku mury uczelni opuściło 400 pielęgniarek. W całym województwie! Ile z nich trafi do szpitala w Wodzisławiu, czy w Rydułtowach? Jedna? Dwie? Śmiem wątpić nawet w te liczby. Sytuacja naszego zawodu musi ulec zmianie. Młoda dziewczyna, która idzie do pracy musi liczyć na godziwe warunki pracy i płacy. W innym przypadku w szpitalach po prostu nie będzie miał kto robić obok pacjenta.