Wodzisław: Pięciu przewoźników, wiele problemów i brak koordynacji kursów

5
19
01_transport_foto2.jpg

Mieszkańcy mają wiele zastrzeżeń co do funkcjonowania transportu publicznego – władze powiatu i gmin utworzą komisję, która zajmie się tym tematem.

 

Na terenie powiatu wodzisławskiego funkcjonuje pięciu przewoźników, którzy są odpowiedzialni za publiczny transport zbiorowy. Przewozy organizują MZK z siedzibą w Jastrzębiu, PKS z siedzibą w Raciborzu, PK w Raciborzu, Dolnośląskie Linie Autobusowe oraz Zarząd Transportu Zbiorowego w Rybniku. Między przewoźnikami nie ma koordynacji i porozumienia – wynika z konsultacji społecznych, przeprowadzonych w związku z potrzebą uchwalenia Planu zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla powiatu wodzisławskiego.

 

Skargi mieszkańców

Mimo takiej liczby przewoźników mieszkańcy narzekają na to, że poruszanie się pomiędzy największymi miastami powiatu jest utrudnione. Pracownicy kopalń nie mają zapewnionego dojazdu do swoich miejsc pracy, a mieszkańcy Rydułtów w weekendy autobusem nie mogą dostać się do Wodzisławia. Szereg zgłoszonych uwag dotyczyło skrócenia czasu kursów. Zdaniem użytkowników komunikacji publicznej na trasie Lubomia-Buków można byłoby pominąć Syrynię, a na trasie z Uchylska do Wodzisławia można pominąć należałoby Turzę Śląską. Niektóre propozycje, jak zapewnia starostwo zostaną uwzględnione w rozkładzie jazdy. Jednak na zdecydowaną większość nie ma wpływu, gdyż nie dotyczy przewozów organizowanych przez powiat. Zdarza się także tak, że władze poszczególnych gmin nie wyrażają zgody na zmianę kursów. Starosta Tadeusz Skatuła przyznał, że powiat niejednokrotnie próbował rozmawiać o zmianach z burmistrz Rydułtów czy wojtem Gorzyc, ale bezskutecznie.

 

Brak porozumienia

Mieszkańcy skarżą się na niewystarczającą liczbę kursów, zaś firma, która wykonała plan wytyka władzom miast i powiatu inne błędy. Jej zdaniem powiat powinien jak najszybciej wymienić autobusy na ekologiczne, wdrożyć system elektronicznego nadzoru i monitoringu pojazdów, zająć się zniszczonymi i nieaktualnymi rozkładami jazdy na przystankach oraz dworcem autobusowym w Wodzisławiu Śląskim, który zdaniem autorów programu poprawił jakość usług świadczonych przez przewoźników, ale nadal nie spełnia swojej funkcji, gdyż brakuje na nim miejsc postojowych dla autobusów oraz placu manewrowego. Władze miasta i powiatu, po ostatnich udanych negocjacjach w sprawie remontów dróg teraz chcą wspólnymi siłami rozwiązać wszystkie problemy związane z transportem publicznym. Prezydent Wodzisławia Śląskiego proponuje, aby powołać komisję, która zajęłaby się aktualizacją przyjętego przez powiat planu zrównoważonego transportu. – W skład komisji weszliby przedstawiciele miasta Wodzisławia, Rydułtów oraz Radlina. W czasie spotkań warto byłoby poważnie przedyskutować możliwości rozwiązania ewentualnych problemów komunikacyjnych pomiędzy miastami – mówi prezydent Wodzisławia, Mieczysław Kieca. Starosta przystał na propozycję prezydenta. Jednak jego zdaniem byłoby to zdecydowanie łatwiejsze, gdyby transportem zajmowała się tylko jedna jednostka. Koordynacja kursów kilku przewoźników może być bardzo trudnym zadaniem.

 

 

Tymczasem w Raciborzu

Problem komunikacji miejskiej spędza sen z powiek włodarzom Raciborza. W tym przypadku główną bolączką są nakłady, które miasto rokrocznie ponosi na utrzymanie miejskiego przewoźnika. W radzie miasta zrodził się więc pomysł połączenia miejskiego przewoźnika z powiatowym PKS-em. Jednakże do mariażu negatywnie podchodzi starosta raciborski Adam Hajduk (PK jest niedochodowe, a PKS przynosi zyski) i zaznacza, że mimo wielu wypowiedzi na ten temat, żadne oficjalne pismo w tej sprawie do starostwa nie wpłynęło.

 

 

Jednak dyskusja na temat kształtu komunikacji w Raciborzu trwa nadal. Radni chcą korekty kursów, tak aby zazębiały się z planem lekcji uczniów raciborskich szkół, wprowadzenia dodatkowych ulg a nawet całkowitego zniesienia opłat za przejazdy. Temu ostatniemu zdecydowanie sprzeciwia się prezydent Mirosław Lenk a także lider opozycji Dawid Wacławczyk, które tego typu pomysły nazwał "niebezpiecznym zbliżaniem się do socjalizmu". Wydaje się, że dyskusje będą trwały nadal, ale trudno spodziewać się konkretnych zmian.

 

 

/Paulina Krupińska/

 

 

Artykuł zaczerpnięto z GazetaInformator.pl nr 159 / kwiecień 2014

 

Czytaj pełne wydanie>>