W każdą pierwszą niedzielę miesiąca na wodzisławskim rynku organizowany jest jarmark staroci. Na targ zjeżdżają sie wystawcy z całego Śląska – spotkalismy wystawców z Bytomia, Czeladzi, Katowic, Orzesza. Spotkaliśmy jednak tam nawet malarkę ikon z Siedlec. W ten dzień na rynku mozna kupić dokumentnie każdy rodzaj staroci.Są książki, porcelana, meble, biżuteria, przedmioty codziennego uzytku i sztuka. W maju spotkaliśmy sprzedawcę, który twierdził, że ma do sprzedania tryptyk Nikifora Krynickiego. Kupiec z Orzesza próbował sprzedać obraz Michała Stańko. Mozna jednak kupić także rzeczy nowe – np. rękodzielniczą biżterię.

Na targu można kupić np. stare żołnierzyki
Pan Grzegorz – sprzedawca z Bytomia powiedział nam, że to biznes, w którym cżłowiek musi byc cały czas w ruchu. Dzisiaj jestem w Wodzisławiu, za tydzień będę w Mikołowie, a za dwa w Chałupkach. Tydzień temu byłem w Gliwicach. A człowiek musi byc na miejscu już koło 5 rano. Opłaty za miejsce są różnej wysokości. Tu w Wodzisławiu wynosza 5 zł.
Pani Wanda, sprzedawczyni z Katowic, zdradziła nam natomiast jak przebiega selekcja materiału do sprzedaży – To nierzadko dorobek naszego zycia. Zbierało się, zbierało, aż w końcu trzeba pozbyć się częsci tych rzeczy. Niektóre z nich chcą dzieci, wnuki. Część jednak można sprzedać i na nich zarobić. A część to nie starocie. Biżuteria, którą sprzedaję to rekodzieło. Wytwarza je moja córka posługując się tradycyjnym wzornictwem śląskim. W ten sposób trochę przyczynia się do promocji naszej kultury.
Targ potrwał do godziny 14.00. Kolejny jarmark już w czerwcu. Zdjęcia znajdziesz tutaj.
Tekst i foto leszek Iwulski






