Coraz mniej zieleni w Raciborzu?

143
124

Lokalny ekolog Bogusław Siwak uważa, że w rzeczywistości nie jest tak pięknie, jak napisano w raporcie o stanie miasta.

Na lipcowej sesji Rady Miasta Racibórz przedstawiono raport o stanie miasta za miniony rok, a następnie odbyła się w tej sprawie debata. Głos w niej, jako przedstawiciel mieszkańców, zabrał Bogusław Siwak działający na rzecz ekologii i jakości życia w Raciborzu. Wcześniej Siwak zebrał ponad 500 podpisów mieszkańców pod petycją w sprawie polityki i sposobu rządzenia miastem, w tym m.in. prośba w sprawie działki przy ul. Ogrodowej 30 oraz Placu Długosza, ul. Wierzyńskiego i ul. Bema. Na sesji B. Siwak podkreślił, że w raporcie widnieje program o ochronie zazielenia miasta czy program rozwoju zrównoważonego transportu. Miasto chwali się, że w 2019 roku, w ramach umowy z Przedsiębiorstwem Komunalnym, posadzono 116 drzew, usunięto 186 drzew chorych, martwych oraz wiatrołomów zagrażających bezpieczeństwu, wykonano zabiegi pielęgnacyjne i techniczne na 613 drzewach, posadzono 31 350 kwiatów letnich oraz 7 950 kwiatów wiosennych oraz wykonano cięcia pielęgnacyjne oraz formujące krzewów o łącznej powierzchni 23 453 m2. – Miasto w ubiegłym roku robiło zupełnie coś innego, niż te programy na papierku przedstawiają. Są wycinki drzew i niszczenie terenów zielonych – uważa raciborzanin.

– W III kwartale zeszłego roku miasto rozpoczęło opracowywać strategię zrównoważonego rozwoju transportu. To jest to, o co proszą mieszkańcy w petycji. Tam jest punkt o ograniczeniu ruchu samochodów w mieście. W Raciborzu rocznie przybywa 1553 samochodow osobowych, to dane z Wydziału Komunikacji z powiatu. Mamy hałas komunikacyjny, jest dużo spalin, które wdychamy – powiedział B. Siwak. Jego zdaniem miasto robi w tym zakresie coś zupełnie innego, niż stanowi raport, jako przykład podał ul. Bema. – Wydział Dróg opracował projekt, aby ulicę Bema, spacerową, cichą uliczkę przy parku i przedszkolu, poszerzyć i zabrukować tam 300m2 trawników, to spowoduje, że wzrośnie ruch samochodow. Mieszkańcy proszą, żeby tej drogi nie poszerzać i nie robić tam parkingów. To będą zmarnowane pieniądze. W strefie ciszy, przy parku i przedszkolu, mielibyśmy hałas i spaliny jak z Opawskiej – powiedział. Dalej raciborzanin przytoczył definicję zrównoważonego rozwoju transportu jako ograniczenie ruchu pojazdów, zwężanie dróg, promowanie rowerów. – A u nas sie robi dodatkowe parkingi, co generuje dodatkowe samochody – powiedział. Siwak przytoczył punkty petycji, pod którą podpisało się 520 mieszkańców i odpowiedzi prezydenta dotyczące tych działań, których zdaniem włodarza nie można zrealizować. – Pan Polowy mówi, że się nie da, a da się – uważa ekolog.

Raport a rzeczywistość

– Twierdzicie, że będziecie rozwijać tereny zielone, a chcecie piękny teren przy Szewskiej po byłej synagodze sprzedać i zabudować go, mieszkańcy proszą, żeby tego nie robić. Tak samo, żeby na Placu Długosza powstał park, bo o to was proszą, a wy robicie zupełnie coś innego, na papierze w raporcie jest pięknie o zieleni, a wy robicie coś innego. W raporcie jest napisane o ograniczeniu ruchu, a pan Polowy i koalicja rządząca chce wprowadzić na ul. Wierzyńskiego przez pola 2000 samochodów z Eko-Okien. Mieszkańcy nie zgadzają się, powiedzieli, że będą blokować tę drogę – powiedział B. Siwak.

Bogusław Siwak przedstawił nagrane przez siebie filmy, w których zapytał mieszkańców Raciborza, co sądzą m.in. o sprzedaży Placu Długa czy zabudowie zielonego terenu przy ul. Szewskiej. – Powinno być tutaj zielono, jestem przeciwny zabudowie – powiedział o działce przy Szewskiej jeden z mieszkańców. – Prezydent nie powinien patrzeć na pieniądze, ludzie chcą coś osiągnąć, a nie tylko parkingi, zabudowania. Więcej zieleni! – powiedział inny mieszkaniec o Placu Długosza.

Lipna sprawa na Lwowskiej

Bogusław Siwak poruszył także sprawę planowanej wycinki lip przy ul. Lwowskiej. Nieruchomość po dawnym „Słoneczku” została niedawno sprzedana, powstanie tam prywatne przedszkole m.in. dla niepełnosprawnych dzieci. Po ekspertyzie straży pożarnej okazało się, że z uwagi na przepisy bezpieczeństwa pożarowego w pobliżu budynku nie mogą znajdować się obiekty wyższy niż 3 metry. – Zróbcie coś, żeby nie było tak, że miasto sprzedaje budynek z inwentarzem, te lipy nam służą, a nagle mają być do wycinki. Trzeba było się najpierw dowiedzieć i to zweryfikować, gdybyście to sprawdzili i okazałoby się, że sprzedaż wiąże sie z wycinką drzew, wtedy nie powinno się sprzedawać takiego budynku – mówił Siwak.

Mieszkańcy zareagowali, ponieważ na drzewach zobaczyli czerwone krzyżyki. – Drzewa są oznaczone właśnie dlatego, że wspólnie z radnymi powiatu udało nam się wprowadzić w starostwie procedurę oznaczania drzew, w sprawie których padł wniosek o wycinkę. Dzięki temu społeczeństwo może teraz podjąć jakieś działania, wyrazić zdanie, lobbować, a nie obudzić się, kiedy włączane są piły jak na Bosackiej – wyjaśnił radny powiatowy Dawid Wacławczyk. Starostwo powiatowe nie wydało zgody na wycinkę, aktualnie sprawa jest przekazana do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.

Aby uratować drzewa przed wycinką, zorganizowano obywatelskie spotkanie w terenie. B. Siwak wyjaśniał wówczas, że wycinka nie jest jedynym rozwiązaniem. Proponował, aby doposażyć budynek w gaśnice i hydranty, co ułatwi ewentualną akcję gaśniczą, albo drogę pożarową zorganizować z tyłu budynku, gdzie znajduje się podwórko. Jeszcze w trakcie spotkania radna Anna Szukalska przekazała, że wniosek na wycięcie jednego z drzew został wycofany przez stosowny wydział urzędu miasta, bo w trakcie oględzin stwierdzono, że jest na nim gniazdo. – Warto byłoby wysłuchać także najważniejszej strony, właściciela budynku. Trzeba bowiem przyznać, że te drzewa (poza kwestią pożarową) zasłaniają prawie całe okna w tym budynku. To z kolei oznacza, że dzieci, które będą tam chodzić do przedszkola, byłyby zmuszone do siedzenia cały dzień w sztucznym świetle. To znowu z jednej strony kwestia ich zdrowia, z drugiej zużycia prądu, którego produkcja też nie jest neutralna ekologicznie. Dobrze byłoby znaleźć rozwiązanie kompromisowe – uważa Dawid Wacławczyk. Ostatecznie postanowiono o złożeniu w tej sprawie interpelacji do prezydenta.

KOMENTARZ NA GORĄCO

Władza nie dopuszcza ludzi do głosu?

Bogusław Siwak komentuje swój udział w debacie nad raportem o stanie miasta. Jego zdaniem celowo utrudniano mu wystąpienie. – Moja wypowiedź była przerywana przez Leona Fiołkę, ciągle rwał się przekaz, zacinał głos i obraz. Takich problemów nie było, gdy mówił Marek Labus. Obaj mieliśmy sprzęt zapewniony z Urzędu Miasta i obraj byliśmy na sali błękitnej. To było celowe blokowanie, podobnie z emisją filmu, gdzie został spowolniony transfer danych i obraz rozszedł się od dźwięku o kilka minut – relacjonuje Siwak. Raciborzanin uważa, że władza nie dopuszcza ludzi do głosu. – L. Fiołka mi ciągle przerywał, wmawiając, że mówię nie na temat, co było całkowitą nieprawdą, bo miałem prawo powiedzieć o petycji, której tematy się ściśle łączyły z raportem o stanie miasta L. Fiołka cenzurował moją wypowiedź. Takie mamy standardy wolności słowa za prezydenta Polowego i koalicji D. Wacławczyka i M. Fity. To był po prostu test dla tej władzy, że nawet na sesji absolutoryjnej w debacie o stanie miasta kneblowali usta mieszkańca, a mój przekaz ciągle się rwał. Urząd Miasta ma szybki internet, a mój komputer i Marka Labusa był podłączony kablem do internetu i to nie miało prawa mieć miejsca jak powiedział komputerowiec. Obraz skakał i nie był płynny, bo transfer danych był spowolniony celowo, na 90% jak powiedział znajomy informatyk – uważa Siwak.

Raciborzanin w liście do redakcji przytacza poruszana przez siebie tematy. – Mówiłem na sesji o Placu Długosza, mieszkańcy nie zgadzają się na jego sprzedaż i zabudowę (w ramach planów zagospodarowania przestrzennego i ładu przestrzennego Raciborza w Raporcie o stanie miasta). To samo o skwerze po synagodze przy Szewskiej, mieszkańcy chcą tam zachowania skweru i zielonego korytarza, a nie sprzedaży i zabudowy tego skweru. Mówiłem o ograniczaniu ruchu pojazdów w mieście i strefie 30 km dla samochodów. Mieszkańcy Starowiejskiej, Opawskiej, Kościuszki chcą ograniczenia prędkości do 40 km/h na tych ulicach. Pracy i Ogrodowa chce 30 km, Kopernika chce ruchu jednokierunkowego. Mówiłem, ze OPS żąda informcji od osób i ich administracji czy w ostatnich trzech miesiącach nie mieli nadpłaty za wodę lub ciepło, bo OPS w Raciborzu chce to wliczać do dochodu w przypadku udzielanie dodatków mieszkaniowych, aby obniżyć mieszkańcom dodatek mieszkaniowy, czyli miasto Racibórz oszczędzą na najbiedniejszych. Nie robi tego ani OPS Opole ani Warszawy, Katowic, Rybnika, Żor czy Kuźni Raciborskiej. Nie wlicza do dochodu przy wyliczaniu dodatki mieszkaniowego nadpłat za media. Mówiłem o stworzeniu inkubatora rozwoju rolnictwa i ogrodnictwa ekologicznego w Raciborzu, abyśmy mieli tanią zdrową żywność bez oprysków dla mieszkańców Raciborza i powiatu. Mowiłem, aby prezydent Polowy wraz ze starostą, wójtami i burmistrzami powiatu raciborskiego napisali pismo, podobnie jak zrobił to prezydent Majchrowski i kilkanaście wójtów miejscowości wokół Krakowa do NFOŚIGW w Warszawie, ministerstwa i rządu, aby stworzyć program antysmogowy dla Raciborza wraz z całym powiatem raciborskim na kwotę 300- 500 mln zł (gazyfikacja, wymiana kotłów, docieplenia domów). Tym bardziej, że Racibórz chce zakazu spalania paliw stałych. Proszę o to D. Wacławczyka od końca zeszłego roku i D. Polowego za pośrednictwem jego rzecznika, wysłałem im pismo, jakie wysłał p. Majchrowski z wójtami do Warszawy o stworzenie takiego programu finansowania jako wzór do napisania przez Racibórz i powiat podobnego pisma. Mówiłem o zieleni w mieście, o wyciętej bez sensu zdrowej lipie w Parku Roth mimo próśb do Polowego. O lipach na Lwowskiej. Nie zdążyłem powiedzieć o lewostronnych bulwarach, że będzie tam lany beton, a miejsce jest niefortunne bo hałaśliwe i pełne spalin przy drodze. Ze nie dopuszcza się mieszkańców do głosu na sesjach Rady Miasta. Że nie nagrywa się audio wszystkich komisji, a powinno. Mówiłem o Wierzyńskiego, że ludzie nie zgadzają się tam na drogę dla Eko-Okien. Mówiłem, że mieszkańcy chcą parku na Ogrodowej w ogrodzie po przedszkolu, a nie zabudowy tego terenu – wylicza ekolog.