W poprzednim numerze pisaliśmy o problemie jaki dotknął gminy w całej Polsce w związku z odkręceniem przez PiS reformy oświatowej o obowiązku posyłania sześciolatków do szkół. Teraz rodzice mają wybór, mogą posłać dziecko do szkolnej ławy, ale już nie muszą i wielu z nich skorzysta z przywileju opieki przedszkolnej. To jednak wiąże się z otwieraniem dodatkowych oddziałów w gminach. Niedawna konferencja miała przekonać rodziców, że warto jednak przemyśleć, czy zostawić malucha w przedszkolu, bo w szkole sześciolatki będą miały równie dobrze, zarówno pod względem rozwoju emocjonalnego, co przygotowania dydaktycznego. Rodziców na sali była garstka, co jednoznacznie obrazuje ich zainteresowanie tematem.
Tych nielicznych rodziców, którzy pojawili się na prelekcji pedagodzy i psychologowie przekonywali, że dziecko sześcioletnie jest gotowe do podjęcia nauki w szkole, oraz, że ta nauka odbywa się przez zabawę, a dziecko po okresie adaptacyjnym jest wstanie odnaleźć się w nowym otoczeniu.
My zapytaliśmy o zdanie właśnie pedagog i mamę czwórki dzieci, co sądzi na ten temat.
– Moim zdaniem decyzja należy do rodziców. Dobrze, gdy poprzedza ją wcześniejsza rozmowa z nauczycielem w przedszkolu, bądź konsultacja z psychologiem, ponieważ ocena specjalistów może się różnic od naszego subiektywnego spojrzenia – mówi Anna Penkala z Centrum Edukacji Siódemka. – Sześciolatki, które trafiały do szkoły, różnie sobie radziły, ale te z nich, które przetrwały kryzysowy okres adaptacji do nowych warunków, później bardzo dobrze funkcjonowały w nowym środowisku.
Nauczycielka zaznacza jednak, że takie dzieci, które dały sobie radę, tak pod względem intelektualnym, co emocjonalnym i społecznym stanowią mniejszość.
– Większość dzieci, mimo, że często intelektualnie wyprzedza swoich rówieśników i jest w stanie dać sobie radę z opanowaniem wiedzy, to z rozwojem emocjonalnym, czy dostosowaniem się do pracy w grupie ma problemy – podkreśla Anna Penkala. Jest diametralna różnica między sześciolatkami, a ich o rok, czy dwa lata starszymi kolegami. Takie dzieci wymagają indywidualnej opieki, rozwiązywania problemów na już, na teraz, i uczenia się opanowywania emocji, co jest bardzo ważne, a większość z nich tego nie potrafi. Funkcjonowanie w grupie też nie zawsze wychodzi im dobrze. Starsze dzieci wyczuwają tą różnicę i czasami eliminują takie dziecko w grupie.
Specjaliści podkreślają z kolei, że większość rodziców, którzy mięli obowiązek posyłania dzieci do szkół z perspektywy czasu nie żałuje tego, bo dziecko szybciej się usamodzielnia, uczy się rozwiązywania problemów i właśnie funkcjonowania w grupie.
– Gdybym teraz miała wybór przyjrzałabym się mojemu dziecku, tak od strony matki,co pedagoga i pewnie skonsultowałabym się z jakimś znajomym pedagogiem lub psychologiem, by ocenił moje dziecko, może mniej emocjonalnie niż ja. Jeśli by uznał, że warto zaryzykować, to zdecydowałabym się na posłanie go do szkoły – konkluduje Anna Penkala.
Ci rodzice, którzy pójdą na rękę gminie i wyślą dziecko na wcześniejszą edukację, mają słowo władz, że zostanie otoczone profesjonalną opieką.
– Jeśli chodzi o sześciolatki, oczywiście zapewniamy im edukację, czy w szkole, czy też zapewniamy miejsce w przedszkolu i to nie podlega żadnej dyskusji. Konferencja miała na celu poinformowanie rodziców, jakie warunki zastaną w szkole w momencie, kiedy podejmą decyzje, aby dzieci tam posłać. Szkoły są świetnie przygotowane, dlatego, iż program rządowy zakładał, że dotychczasowy obowiązek będzie realizowany, w związku z tym nasze placówki są przygotowane pod względem funkcjonalności, pod względem rzeczowym, ale także pod względem dydaktycznym i opieki psychologa – zapewnia Wojciech Jagiełło, zastępca prezydenta do spraw oświaty.
Dla tych rodziców, którzy z różnych względów nie mogli się pojawić na konferencji miasto udostępniło na swoich stronach internetowych wybrane materiały poruszające problem funkcjonowania dziecka sześcioletniego w miejskich placówkach oświatowych.
Katarzyna Solarz
Fot. Agnieszka Gogolewska






